AC Milan jedzie na dobrej fali i coraz wyraźniej widać, że powrót do Ligi Mistrzów jest w zasięgu ręki. W klubowych gabinetach nie czekają jednak na ostatni gwizdek sezonu — już teraz trwa polowanie na napastnika z najwyższej półki, który ma dawać gwarancję co najmniej 20 bramek w rozgrywkach. A lista nazwisk, krążąca wśród włoskich mediów, potrafi rozpalić wyobraźnię kibiców.
Na San Siro chodzi dziś o transfer „dziewiątki” gotowej do wejścia do składu bez długiej aklimatyzacji. Cel jest prosty: wzmocnić ofensywę tak, aby w kluczowych meczach różnicę robiła skuteczność, a nie tylko ładnie wyglądająca gra w posiadaniu.
Nowa „dziewiątka” dla Milanu: czego oczekuje Allegri
Władze Milanu mają szukać napastnika o bardzo konkretnym profilu. Priorytetem są warunki fizyczne, gra tyłem do bramki i umiejętność przepychania się z obrońcami — czyli cechy, które pozwalają drużynie podnieść piłkę, utrzymać ją pod presją i zyskać oddech w trudnych fragmentach spotkań.
Równie ważna jest boiskowa bezczelność w polu karnym: instynkt do atakowania wolnych stref, szybka decyzja o strzale i chłodna głowa przy wykańczaniu akcji z kilku–kilkunastu metrów. Taka charakterystyka ma pasować do wizji Massimiliano Allegriego, który w ataku stawia na skuteczność i pragmatyzm.
Serhou Guirassy na szczycie listy życzeń, ale cena jest problemem
Najczęściej wskazywanym kandydatem pozostaje Serhou Guirassy z Borussii Dortmund. To napastnik, który od lat trzyma wysoki poziom pod bramką rywali, a jego regularność ma być argumentem numer jeden w dyskusjach o wzmocnieniu ataku „Rossonerich”.
Kłopot zaczyna się przy pieniądzach. W kontrakcie 30-latka ma widnieć klauzula odstępnego w wysokości 70 milionów euro — kwota, która dla Milanu jest trudna do udźwignięcia. W klubie mają liczyć, że jeśli sam zawodnik wyrazi chęć zmiany otoczenia, negocjacje pozwolą zejść z oczekiwań. Tym bardziej że Guirassy może być kuszony wizją nowej ligi i realnej walki o trofea.
Plan B Milanu: Retegui, Núñez i Jackson jako alternatywy
Jeśli temat Guirassy’ego utknie w martwym punkcie, medialne doniesienia wskazują trzy nazwiska awaryjne. Pierwszym z nich jest Mateo Retegui, którym Milan miał interesować się już wcześniej. Napastnik ma obecnie budować swoją pozycję strzelecką w Al-Qadisiah, a ewentualny powrót do Włoch miałby być scenariuszem jak najbardziej realnym.
Kolejne opcje to Darwin Núñez oraz Nicolas Jackson. W przypadku Urugwajczyka przewija się wątek chęci ponownego grania na Starym Kontynencie po tym, jak jego sytuacja w Al-Hilal miała się skomplikować. Dla Milanu byłby to wybór ryzykowny finansowo, ale potencjalnie bardzo „głośny” sportowo — napastnik o sile, dynamice i umiejętności atakowania przestrzeni.
Wypożyczenie z wykupem i walka o Ligę Mistrzów: o co grają „Rossoneri”
Nicolas Jackson jawi się z kolei jako rozwiązanie „transakcyjne”: wariant oparty o wypożyczenie z obowiązkowym wykupem, na które miałaby przystać Chelsea. W tle pojawia się również wątek jego tymczasowej gry w Bayernie Monachium oraz przekonanie, że niemiecki gigant nie skorzysta z opcji transferu definitywnego, co otworzy rynek dla innych klubów.
Wszystko to dzieje się w momencie, gdy Milan — na 12 kolejek przed końcem sezonu Serie A 2025/2026 — ma zajmować drugie miejsce i utrzymywać sześciopunktową przewagę nad ekipami goniącymi strefę Ligi Mistrzów. Dlatego decyzje transferowe będą tu czymś więcej niż tylko „wzmocnieniem składu”: to ma być ruch, który pomoże przypieczętować powrót do europejskiej elity i sprawi, że w przyszłym sezonie liczby w ataku zaczną mówić same za siebie.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY