Armand Duplantis przez niemal trzy lata był w skoku o tyczce poza zasięgiem rywali. Wygrał 45 kolejnych konkursów i przyzwyczaił świat lekkoatletyki do tego, że walka toczy się najwyżej o drugie miejsce. W Sztokholmie ta seria dobiegła końca. Na oczach szwedzkiej publiczności zwycięstwo odebrał mu Kurtis Marshall.
Armand Duplantis pokonany w Diamentowej Lidze
Niedzielny konkurs skoku o tyczce w Sztokholmie miał być kolejnym pokazem siły Duplantisa. Szwed startował u siebie, był zdecydowanym faworytem i przystępował do rywalizacji z imponującą serią 45 zwycięstw z rzędu. Tym razem zawody potoczyły się jednak inaczej, niż przewidywano.
Duplantis rozpoczął konkurs od wysokości 5,60 m. Potrzebował dwóch prób, by uporać się z poprzeczką, co już wtedy mogło sugerować, że nie jest to jego najłatwiejszy dzień. Na 5,80 m wyglądał znacznie pewniej i zaliczył tę wysokość bez strącenia. Wydawało się, że po spokojnym wejściu w konkurs znów przejmie pełną kontrolę.
Problemy Duplantisa na sześciu metrach
Decydujący moment przyszedł przy wysokości 6,00 m. Duplantis zwykle radzi sobie z taką poprzeczką z ogromną swobodą, ale w Sztokholmie dwie pierwsze próby zakończyły się niepowodzeniem. Szwed zdecydował się przenieść ostatnią szansę na 6,05 m, licząc na odwrócenie losów konkursu.
W tym czasie świetnie swoją pracę wykonał Kurtis Marshall. Australijczyk zaliczył 5,90 m i objął prowadzenie. Duplantis musiał więc skoczyć 6,05 m, aby wrócić na pierwsze miejsce. Nie zdołał tego zrobić. Kolejne strącenie oznaczało koniec jego udziału w zawodach i drugą lokatę z wynikiem 5,80 m.
Kurtis Marshall przerwał wielką serię
Marshall wykorzystał szansę, która w ostatnich latach pojawiała się niezwykle rzadko. Pokonanie Duplantisa w międzynarodowym konkursie było wydarzeniem samym w sobie, bo Szwed od lipca 2023 roku nie musiał uznawać wyższości żadnego rywala. Wtedy zajął czwarte miejsce w Monako, a później rozpoczął serię, która przeszła do historii tej konkurencji.
Triumf Australijczyka w Sztokholmie nie oznacza oczywiście końca wielkości Duplantisa, ale przypomina, że nawet rekordzista świata może mieć słabszy dzień. W skoku o tyczce jeden błąd potrafi zmienić układ konkursu, a presja własnej publiczności oraz tak długa seria zwycięstw mogły dodatkowo podnieść stawkę.
Rekordzista świata nadal pozostaje gigantem
Duplantis jest jednym z najwybitniejszych lekkoatletów w historii. Ma w dorobku dwa złote medale olimpijskie, trzy tytuły mistrza świata i cztery triumfy w mistrzostwach Europy. Do niego należy również rekord świata, który w marcu poprawił wynikiem 6,31 m.
Porażka w Sztokholmie będzie szeroko komentowana, bo przerwała wyjątkową passę, ale nie zmienia pozycji Szweda w skoku o tyczce. Duplantis przez lata przesunął granice tej konkurencji i nadal pozostaje jej największą postacią. Tym razem jednak historia dnia należała do Marshalla, który zrobił to, czego od dawna nie potrafił dokonać nikt inny.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY