FC Barcelona szuka nowej „dziewiątki”, bo w klubie rośnie przekonanie, że latem może dojść do dużej zmiany na szpicy. W kręgu rozważań pojawiło się nazwisko, które dla części kibiców może być zaskoczeniem, ale w gabinetach ma uchodzić za opcję pasującą do stylu gry i… bardziej realną finansowo.
Niepewność dotyczy przyszłości Roberta Lewandowskiego, którego umowa ma obowiązywać tylko do końca czerwca. To sprawia, że w Katalonii równolegle trwają analizy: czy iść w przedłużenie współpracy, czy przygotować następcę, który przejmie rolę numeru jeden w ataku.
Następca Lewandowskiego: Barcelona rozważa różne scenariusze
Lista napastników, którzy spełniają wymagania sportowe Barcelony, nie jest długa. Klub chce zawodnika, który nie tylko wykańcza akcje, ale też daje coś w budowaniu gry: potrafi zejść niżej po piłkę, grać kombinacyjnie i ruszać na wolne pole, a nie czekać statycznie w polu karnym.
Jednocześnie na Camp Nou mają świadomość, że rynek „topowych” snajperów jest drogi, a wiele klubów sprzedaje tylko za kwoty, które potrafią wywrócić budżet do góry nogami. Dlatego obok marzeń o nazwiskach z absolutnej półki pojawia się też druga ścieżka: szukanie rozwiązania bardziej wykonalnego ekonomicznie.
Julian Álvarez jako marzenie, ale z ceną zaporową
Wśród kandydatów przewija się Julian Álvarez z Atlético Madryt, czyli opcja prestiżowa, ale ekstremalnie kosztowna. Taki transfer mógłby oznaczać wydatek znacznie przekraczający 100 milionów euro, a do tego trudne negocjacje z bezpośrednim ligowym rywalem.
W praktyce to ruch z kategorii „jeśli zepnie się wszystko naraz”: odpowiednia sprzedaż, miejsce w limitach finansowych i pełna zgoda piłkarza. Nic dziwnego, że Barcelona równolegle sprawdza tańsze warianty, które pozwalają zachować jakość bez ryzyka wchodzenia w licytację na poziomie galaktycznym.
Omar Marmoush na radarze: profil „mobilnej dziewiątki”
Wśród rozważanych nazwisk ma być Omar Marmoush z Manchesteru City. Barcelona miała przyglądać mu się już wcześniej, jeszcze gdy występował w Eintrachcie Frankfurt, a teraz temat wraca, bo w klubie ceni się jego charakterystykę: ruchliwość, technikę i elastyczność w ataku.
Wewnętrzne oceny mają podkreślać nie tylko umiejętności boiskowe, ale też podejście do pracy i profesjonalizm. Marmoush ma pasować do modelu napastnika, który potrafi uczestniczyć w akcjach kombinacyjnych, schodzić do boków, a w razie potrzeby zagrać na kilku pozycjach w ofensywie. Taki profil łatwiej wkomponować w styl Barcelony niż klasyczną, statyczną „dziewiątkę”.
Minuty w Manchesterze City i liczby w sezonie
Problem polega na tym, że w obecnym sezonie Marmoush nie jest pierwszym wyborem w Manchesterze City. Choć uzbierał 24 występy we wszystkich rozgrywkach, sporą część z nich zaczynał jako rezerwowy, co nie ułatwia budowania serii i stabilnej formy.
Mimo ograniczonej roli zdołał zdobyć cztery bramki. Dla Barcelony to sygnał dwojaki: z jednej strony widać potencjał i narzędzia, z drugiej – pojawia się pytanie, czy zawodnik będzie gotowy udźwignąć presję klubu, w którym od napastnika oczekuje się nie tylko dobrych momentów, ale regularnego wpływu na wynik.
Kontrakt do 2029 roku i koszt całej operacji
Ewentualne rozmowy nie byłyby proste, bo Marmoush ma kontrakt z Manchesterem City do połowy 2029 roku. To oznacza, że Barcelona musiałaby przekonać nie tylko piłkarza, ale też klub sprzedający, który nie ma żadnego obowiązku schodzić z oczekiwań.
Dodatkowym kontekstem jest to, że Anglicy mieli przeznaczyć na jego transfer z Eintrachtu 75 milionów euro. Jeśli Barcelona faktycznie rozważa taki ruch, będzie musiała znaleźć sposób, by spiąć go finansowo – najpewniej uzależniając temat od ruchów
Decyzja o Lewandowskim wyznaczy kierunek
Kluczowy wydaje się punkt wyjścia: jeśli Lewandowski zostanie, Barcelona może szukać uzupełnienia lub rozwiązania „na zmianę”. Jeśli odejdzie, nacisk na szybkie znalezienie nowego lidera ataku wzrośnie, a nazwiska z listy kandydatów zaczną być analizowane pod kątem natychmiastowej gotowości.
Właśnie dlatego pojawienie się Marmousha wśród opcji może być ważnym sygnałem: Barcelona rozgląda się nie tylko za gwiazdą do gabloty, ale też za napastnikiem, którego da się realnie sprowadzić i szybko wpasować w grę. Jeśli temat będzie się rozwijał, najwięcej powie nie liczba plotek, tylko to, jak potoczą się decyzje dotyczące obecnej obsady pozycji numer dziewięć.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY