Powrót Stefana Horngachera do polskich skoków wydaje się coraz bardziej realny. To wiadomość, która dla wielu kibiców może brzmieć jak jedna z najciekawszych historii końcówki sezonu, bo nazwisko Austriaka wciąż kojarzy się w Polsce z okresem wielkich sukcesów. Tym razem nie chodzi jednak o ponowne objęcie kadry w roli pierwszego trenera, lecz o znacznie szerszą funkcję, która może wpłynąć na cały system szkolenia.
Stefan Horngacher ma wrócić do Polski
Dla polskich kibiców to nazwisko ma szczególne znaczenie. Horngacher prowadził reprezentację Polski w latach 2016–2019 i właśnie ten okres jest do dziś wspominany jako jeden z najlepszych w nowoczesnej historii naszych skoków. Kadra nie tylko osiągała świetne wyniki, ale też imponowała stabilnością, szerokim zapleczem i regularnością na najwyższym poziomie.
W czasie pracy Austriaka Biało-Czerwoni sięgali po medale najważniejszych imprez i należeli do światowej czołówki. Już w 2017 roku Polska zdobyła drużynowe złoto mistrzostw świata, a indywidualny medal dołożył Piotr Żyła. Kolejny sezon przyniósł następne wielkie chwile, bo z igrzysk olimpijskich Polacy wrócili z dwoma medalami, a Kamil Stoch przeżywał jeden z najwspanialszych okresów w swojej karierze.
Nie trener kadry, a ważna rola w całym systemie
Tym razem Horngacher nie ma jednak wrócić do pracy w roli selekcjonera reprezentacji. Wszystko wskazuje na to, że jego zadania będą znacznie szersze i bardziej strategiczne. Chodzi o funkcję obejmującą nadzór nad strukturą, kierunkiem rozwoju i organizacją całego systemu szkolenia. To oznacza, że Austriak mógłby wpływać nie tylko na pierwszą kadrę, ale też na szersze zaplecze polskich skoków.
Taki ruch byłby wyraźnym sygnałem, że władze polskich skoków chcą szukać zmian nie tylko w bieżącej pracy szkoleniowej, ale również w sposobie budowania całej dyscypliny od podstaw. W tym kontekście nazwisko Horngachera ma ogromną wagę, bo to trener, który już wcześniej udowodnił, że potrafi tworzyć skuteczny model działania i wydobywać maksimum z potencjału zawodników.
Michal Doleżal także ma pozostać w Polsce
W tle tych doniesień pojawia się jeszcze jeden ważny wątek. Coraz więcej wskazuje na to, że w polskich skokach ma nadal pracować również Michal Doleżal. To nazwisko także jest doskonale znane kibicom, dlatego perspektywa ponownego połączenia sił przez duet Horngacher – Doleżal naturalnie budzi duże zainteresowanie.
Na razie nie wiadomo jeszcze dokładnie, jak miałby wyglądać podział obowiązków. Z przekazanych informacji wynika jednak, że Doleżal również miałby być częścią nowego układu organizacyjnego. To sugeruje, że plan nie dotyczy jedynie pojedynczej zmiany personalnej, ale może oznaczać próbę zbudowania nowego, szerzej zakrojonego projektu wokół polskich skoków.
Adam Małysz ma odegrać ważną rolę w tej układance
W całej sprawie mocno wybrzmiewa też rola Adama Małysza. Najważniejsze informacje wokół tej sprawy wyglądają obecnie tak:
- Stefan Horngacher ma ponownie pracować przy polskich skokach,
- nie chodzi o funkcję pierwszego trenera reprezentacji,
- Austriak ma pełnić rolę systemową i nadzorczą,
- w Polsce ma pozostać także Michal Doleżal,
- możliwy jest ponowny układ personalny z udziałem obu szkoleniowców,
- po odejściu z Polski Horngacher prowadził reprezentację Niemiec.
Jeśli te doniesienia ostatecznie się potwierdzą, dla polskich skoków może to oznaczać początek bardzo ciekawego etapu. Powrót człowieka kojarzonego z największymi sukcesami ostatnich lat zawsze działa na wyobraźnię. Tym bardziej że mowa nie o sentymentalnym geście, ale o ruchu, który może realnie wpłynąć na przyszłość całej dyscypliny w Polsce.