Przyszłość Viniciusa Júniora w Realu Madryt staje się coraz mniej klarowna. Choć jego obecna umowa obowiązuje jeszcze do końca czerwca 2027 roku, skrzydłowy miał poinformować Florentino Péreza, że nie zamierza jej przedłużać. Decyzja zawodnika wynika z narastających napięć w relacjach z Xabim Alonso.
Relacje Viniciusa z Alonso od początku są trudne
Xabi Alonso objął Real przed startem sezonu 2025/26 i od razu znalazł się pod presją. Wyniki drużyny – choć na papierze nie najgorsze – pozostawiały pewien niedosyt, a dodatkowym problemem stały się jego relacje z czołowymi zawodnikami. Największe spięcia dotyczą właśnie Viniciusa, który od pierwszych tygodni współpracy miał mieć zastrzeżenia do decyzji trenera.
Z informacji medialnych wynika, że Brazylijczyka szczególnie zabolała sytuacja z Klubowych Mistrzostw Świata, gdy Alonso początkowo planował posadzić go na ławce w starciu z PSG. Zmiana decyzji wynikała jedynie z kontuzji innego zawodnika, a nie wzrostu zaufania. Odtąd skrzydłowy coraz częściej schodził z boiska przed końcem meczów i tylko sporadycznie rozgrywał spotkania w pełnym wymiarze.
Rozmowa z prezesem i decyzja o wstrzymaniu negocjacji
Pod koniec października Vinicius miał odbyć rozmowę z Florentino Pérezem, podczas której wyraził przekonanie, że współpraca z Alonso nie układa się uczciwie i że jego rola w drużynie jest systematycznie marginalizowana. Właśnie wtedy Brazylijczyk poinformował klub, że w obecnych warunkach nie podpisze nowej umowy.
Co ważne, decyzja ta stoi w sprzeczności z informacjami, jakie jeszcze niedawno pojawiały się w hiszpańskiej prasie. Wcześniej sugerowano bowiem, że piłkarz chętnie przedłuży kontrakt. Najnowsze ustalenia wskazują jednak, że sytuacja zmieniła się diametralnie.
Oferta Realu odrzucona. Piłkarz chce rekordowych warunków
„Królewscy” już kilka miesięcy temu przedstawili zawodnikowi propozycję nowej umowy, oferując podwyżkę z 18 do 20 milionów euro netto za sezon. Vinicius miał jednak odrzucić tę ofertę, oczekując znacznie wyższej kwoty. Według doniesień, jego żądania sięgają około 30 milionów euro rocznie, uwzględniając pensję podstawową, premie oraz bonus za podpis. Ten ostatni element byłby dla Realu zupełną nowością – klub nigdy nie stosował takich rozwiązań przy przedłużaniu kontraktów.
Ostatnie mecze pokazują, że atmosfera się pogarsza
Sytuacji nie poprawiają ostatnie decyzje szkoleniowca. W ligowym meczu z Elche Vinicius rozpoczął spotkanie na ławce i pojawił się dopiero po przerwie. Dla piłkarza, który uważa się za jedną z twarzy projektu Realu, takie traktowanie jest sygnałem braku zaufania.
W klubie nie ma obecnie zgodności co do tego, jak rozwoju sprawy oczekiwać. Część osób z otoczenia drużyny podkreśla, że konflikt Viniciusa z Alonso jest realny i nie ma charakteru taktycznej gry w negocjacjach. Z drugiej strony wciąż istnieje przekonanie, że sytuacja może się zmienić, jeśli stosunki z trenerem ulegną poprawie.
Przyszłość gwiazdora coraz bardziej niepewna
Choć Vinicius miał odrzucić intratne oferty z Arabii Saudyjskiej, nie oznacza to, że pozostanie w Madrycie za wszelką cenę. Jeśli jego relacje z Alonso dalej będą się pogarszać, scenariusz odejścia stanie się bardzo realny. Klub stoi więc przed trudnym zadaniem: musi pogodzić oczekiwania jednej ze swoich największych gwiazd z polityką finansową i planem sportowym, który wprowadza nowy trener.
Przed Realem kilka miesięcy pełnych napięcia. To, czy Brazylijczyk zdecyduje się pozostać na Santiago Bernabéu, zależeć będzie nie tylko od pieniędzy, ale przede wszystkim od zmian w relacjach z obecnym szkoleniowcem.