Cracovia szykuje szybkie cięcie po stracie najlepszego strzelca: Filip Stojilković jest o krok od wyjazdu do Serie A, a w Krakowie nie chcą dopuścić do transferowej próżni w ataku. Wszystko wskazuje na to, że „Pasy” mają już wybraną nową „dziewiątkę” — młodego Hiszpana, który daje więcej niż jedną rolę w ofensywie.
Stojilković blisko odejścia: Cracovia dopina sprzedaż do Serie A
W ostatnich dniach temat odejścia Filipa Stojilkovicia stał się jednym z najgłośniejszych w Cracovii. Napastnik ma być bardzo blisko przenosin do beniaminka Serie A, Pisy. Z relacji wynika, że piłkarz i klub w zasadzie dogadali już kluczowe kwestie: zawodnik ma uzgodnione warunki indywidualne, a Cracovia – finansowe ramy transakcji, w której kwota odstępnego ma sięgać około trzech milionów euro.
Władze klubu nie chcą rozciągać procesu zastępowania najlepszego strzelca w czasie. Zamiast wielotygodniowego castingu mają iść w stronę gotowego kierunku, który był analizowany już wcześniej. W tle przewijał się wątek zawodnika, o którego miały pytać także inne polskie kluby, co sugeruje, że Cracovia nie działa tu „na chybił trafił”, tylko korzysta z wcześniej zebranych informacji.
Pau Sans ma zostać nową „dziewiątką” Cracovii
Najbliżej wzmocnienia ataku ma być Pau Sans z Realu Saragossa. To 21-letni piłkarz, który w ostatnim czasie występował przede wszystkim w centralnej strefie ofensywy — nie tylko jako klasyczny napastnik, ale też w roli cofniętej „dziewiątki”, pracującej między liniami. Dodatkowym plusem jest to, że potrafi grać również na skrzydłach, co daje trenerowi większą swobodę w ustawieniu i reagowaniu na przebieg meczu.
Sans jest związany z Realem Saragossa umową obowiązującą do 30 czerwca 2029 roku. To oznacza, że jego obecny klub nie musi sprzedawać „na szybko” i może twardo negocjować. Z drugiej strony brak pełnej regularności w ostatnich miesiącach może sprawić, że wycena nie będzie ekstremalnie wysoka — zwłaszcza jeśli dla zawodnika ważna okaże się perspektywa większej roli i częstszych minut.
Mało występów ostatnio, ale potencjał jest czytelny
Wątek minut jest tu istotny. Ostatni raz Sans pojawił się na boisku na początku grudnia w Pucharze Króla, a jego liczba występów w bieżącym okresie nie należy do imponujących. Taki kontekst często działa w dwie strony: dla kupującego jest argumentem, by zbić cenę, a dla piłkarza — motywacją, by zmienić otoczenie i złapać nowy impuls.
Na plus działa też to, że dotychczas cała jego seniorska droga była związana z jednym miejscem. Real Saragossa to jedyny klub na jego mapie, co sugeruje stabilny rozwój i konsekwentne przechodzenie kolejnych szczebli. Na zapleczu LaLigi zanotował ponad 50 występów w pierwszym zespole, dołożył cztery gole i dwie asysty — liczby, które nie krzyczą „gwiazda”, ale pokazują, że potrafi dawać konkrety i funkcjonować w dorosłej piłce.
Jak Cracovia może na tym skorzystać: mobilność zamiast jednej roli
Jeśli transfer dojdzie do skutku, Cracovia może zyskać napastnika o profilu bardziej „ruchliwym” niż klasyczna dziewiątka stojąca w polu karnym. Sans może pomagać w rozegraniu, schodzić po piłkę, tworzyć miejsce dla skrzydłowych i wchodzić w kombinacje. W Ekstraklasie, gdzie wiele meczów rozgrywa się przeciwko nisko ustawionej defensywie, taka elastyczność bywa bezcenna.
Odejście Stojilkovicia oznacza wyzwanie, bo mimo słabszej końcówki jesieni jego liczby były dla Cracovii bardzo ważne. Siedem bramek i trzy asysty to wkład, który realnie pomógł drużynie utrzymać się wysoko w tabeli. Dlatego ruch po nowego napastnika jest nie tyle luksusem, co koniecznością — a tempo działania sugeruje, że w Krakowie chcą zamknąć temat, zanim powstanie wyrwa w ofensywie.