Anton Carenko i Maksym Diaczuk zakończyli pobyt w Lechii Gdańsk po spadku klubu z Ekstraklasy, ale ich dalsze losy nie potoczyły się zgodnie z planem Dynama Kijów. Obaj piłkarze mieli wrócić do macierzystego klubu i rozpocząć przygotowania do sezonu, jednak nie pojawili się na miejscu. Sprawa może mieć dla nich poważne konsekwencje, bo ich kontrakty obowiązują jeszcze przez kilka lat.
Lechia Gdańsk po degradacji z Ekstraklasy musiała przeprowadzić znaczące zmiany w kadrze. Klub z Trójmiasta pożegnał wielu zawodników, w tym Antona Carenkę i Maksyma Diaczuka, którzy występowali w Polsce na zasadzie wypożyczenia z Dynama Kijów. Pomocnik spędził w Gdańsku dwa lata, natomiast obrońca reprezentował biało-zielone barwy przez ostatni sezon.
Po zakończeniu wypożyczeń obaj Ukraińcy powinni wrócić do Kijowa i stawić się na przygotowaniach Dynama przed nowymi rozgrywkami. Tak się jednak nie stało. Według doniesień z Ukrainy Carenko i Diaczuk odmówili powrotu do ojczyzny, a w klubie nie wiedzą, kiedy i czy w ogóle zawodnicy pojawią się na treningach.
Anton Carenko i Maksym Diaczuk nie wrócili do Dynama Kijów
Sytuacja jest problematyczna, ponieważ obaj piłkarze nadal są związani kontraktami z Dynamem Kijów. Ich umowy obowiązują do 2028 roku, co oznacza, że nie mogą swobodnie zmienić pracodawcy bez zgody klubu. Brak powrotu na zajęcia może zostać potraktowany jako naruszenie obowiązków wynikających z kontraktu.
Na razie nie wiadomo, jakie działania podejmie Dynamo Kijów. Klub może zdecydować się na kary dyscyplinarne, próbę rozmów z zawodnikami albo inne kroki przewidziane w przepisach. Pewne jest jedno: sprawa mocno komplikuje przyszłość obu piłkarzy, którzy po odejściu z Lechii Gdańsk znaleźli się w trudnym położeniu.
Upadł temat wypożyczenia do Czornomorca Odessa
Zamieszanie wokół Carenki i Diaczuka wpłynęło również na ich możliwe plany sportowe. Zainteresowanie wypożyczeniem obu zawodników wykazywał Czornomoreć Odessa, ale wobec ich odmowy powrotu do kraju sprawa przestała być aktualna. Brak obecności na treningach Dynama utrudnia jakiekolwiek rozmowy dotyczące kolejnego ruchu.
Możliwe, że piłkarze liczą na transfer poza Ukrainę i próbują w ten sposób wywrzeć presję na klub. Byłby to jednak bardzo ryzykowny scenariusz, ponieważ przy ważnych kontraktach zawodnicy nie mają pełnej swobody działania. Bez porozumienia z Dynamem Kijów trudno będzie im legalnie kontynuować karierę w innym zespole.
Lechia Gdańsk zamknęła rozdział z Ukraińcami
Dla Lechii Gdańsk sprawa Carenki i Diaczuka jest już zamknięta. Klub po spadku do I ligi musiał ograniczyć kadrę i dostosować ją do nowych realiów. W tej sytuacji zakończenie wypożyczeń było naturalnym ruchem, zwłaszcza że drużyna przechodzi przebudowę po nieudanym sezonie.
Dalsza przyszłość obu Ukraińców zależy teraz od decyzji Dynama Kijów oraz ich gotowości do wyjaśnienia sprawy. Jeśli nie dojdzie do porozumienia, konflikt może potrwać dłużej i utrudnić im powrót do regularnej gry. Na razie zamiast kolejnego etapu kariery pojawił się impas, który trudno będzie rozwiązać bez ustępstw którejś ze stron.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY