Łukasz Piszczek rozpoczął nowy etap swojej trenerskiej przygody – i choć oczekiwania wobec byłego reprezentanta Polski są ogromne, jego oficjalny debiut w roli szkoleniowca GKS-u Tychy przyniósł więcej pytań niż odpowiedzi. Tyszanie ulegli na wyjeździe Stali Rzeszów 1:2, a przebieg meczu pokazał, że przed 40-latkiem stoi zadanie o dużej skali trudności.
Od boiska Bundesligi do pierwszoligowej ławki. Nowy rozdział kariery Piszczka
Legenda Borussii Dortmund i 66-krotny reprezentant Polski od kilku lat przygotowywał się do roli trenera – najpierw łącząc funkcję zawodnika z prowadzeniem LKS-u Goczałkowice-Zdrój, a następnie konsekwentnie rozwijając warsztat szkoleniowy. GKS Tychy dał mu pierwszą poważną szansę na poziomie centralnym, proponując kontrakt do połowy 2027 roku z opcją przedłużenia.
Misja, która przed nim stoi, nie należy do łatwych: tyszanie rozczarowują formą, tkwią w dolnych rejonach tabeli, a klub liczy na szybkie ustabilizowanie wyników i powolne zbudowanie zespołu zdolnego do walki o wyższe cele.
Pierwsze przetarcie. Po sparingowej porażce z Wieczystą – prawdziwy test w Rzeszowie
Dla kibiców z Tychów mecz ze Stalą Rzeszów miał być pierwszą okazją do oceny, czy zmiana na ławce szkoleniowej przyniesie natychmiastowy impuls. Zespół Piszczka przystąpił jednak do starcia z rywalem, który u siebie punktuje regularnie i prezentuje ofensywny, szybki styl gry.
Bukmacherzy wskazywali gospodarzy jako lekkich faworytów i już w pierwszych minutach potwierdziło się, że nie były to przewidywania bezpodstawne.
Mecz zaczyna się od ciosu. Stal szybko w natarciu
Stal wyszła bardzo agresywnie i już w ósmej minucie dopięła swego. Jonathan Junior znalazł się w idealnej pozycji po szybkim rozegraniu akcji i pokonał bramkarza GKS-u mocnym uderzeniem. Dla Piszczka – który zaledwie od kilku dni pracuje z drużyną – był to pierwszy sygnał, że organizacja gry obronnej będzie jednym z tematów wymagających najpilniejszej interwencji.
Tyszanie odpowiedzieli jednak ambitnie. Z czasem przejęli inicjatywę w środku pola, a ich wysoka, agresywna gra przyniosła skutek. W drugim kwadransie Jakub Tecław doprowadził do wyrównania, finalizując dobrze rozegraną akcję zespołową.
Stal z przewagą i… w przewadze. Kluczowa czerwona kartka
Choć wynik przez pewien czas był remisowy, to obraz gry przemawiał na korzyść gospodarzy. Stal tworzyła więcej sytuacji, częściej zmuszała obrońców GKS-u do błędnych interwencji i kontrolowała tempo spotkania.
W drugiej połowie sytuacja tyskiego zespołu dodatkowo się skomplikowała. Drugi żółty kartonik obejrzał Marcel Błachewicz, osłabiając swój zespół w kluczowym fragmencie meczu. GKS musiał cofnąć się głębiej, a Stal – mając przewagę jednego zawodnika – coraz śmielej napierała.
Decydujący cios padł w 84. minucie. Jakub Kucharski wykorzystał rozciągnięcie defensywy gości i mocnym, precyzyjnym strzałem odwrócił losy spotkania na korzyść gospodarzy.
Na tym nie zakończyły się problemy tyszan. W doliczonym czasie gry drugą żółtą kartkę obejrzał również Tobiasz Kubik, kończąc mecz w dziewiątkę.
Porażka, ale nie katastrofa. Teraz czas na stabilizację
Choć wynik nie jest optymistyczny, w klubie zdają sobie sprawę, że Piszczek dopiero zaczyna swoją pracę i nie miał możliwości przeprowadzenia pełnego mikrocyklu. W kolejnych tygodniach celem numer jeden będzie poprawa organizacji gry i eliminacja prostych błędów, których w Rzeszowie nie brakowało.
Nowy trener będzie miał teraz kilka dni, by przygotować drużynę do następnego wyjazdowego spotkania – tym razem z Miedzią Legnica.
Pierwszy krok został wykonany, choć nie w takim stylu, jakiego oczekiwali kibice. Teraz czas na kolejne – z większym spokojem i pełnym procesem treningowym.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY