Victor Wembanyama znów zrobił show i po raz kolejny udowodnił, że w tym sezonie potrafi wejść na poziom absolutnie wyjątkowy. Lider San Antonio Spurs nie tylko poprowadził swój zespół do efektownego zwycięstwa nad Chicago Bulls, ale przy okazji zapisał się w bardzo elitarnym gronie. Tak szybkie double-double w NBA to rzadkość, a Francuz znalazł się w historycznej czołówce.
Poniedziałkowe spotkanie zakończyło się wygraną Spurs 129:114, a najjaśniejszą postacią meczu bezdyskusyjnie był właśnie Wembanyama. Francuz zdobył aż 41 punktów i dołożył 16 zbiórek, całkowicie dominując rywali po obu stronach parkietu. To był występ, w którym imponował nie tylko skalą liczb, ale również łatwością, z jaką dochodził do kolejnych zdobyczy.
Victor Wembanyama znów błysnął w meczu San Antonio Spurs
Najbardziej imponujący był jednak moment, w którym skompletował double-double. Wembanyama potrzebował na to zaledwie 8 minut i 31 sekund. To trzeci najlepszy rezultat od sezonu 1997/1998, co tylko pokazuje, z jak niezwykłym osiągnięciem mamy do czynienia. Szybciej dokonali tego jedynie Boban Marjanović i Jonas Valančiūnas.
Takie wejście w mecz ustawiło cały jego występ. Od pierwszych minut było widać, że jest niezwykle aktywny, skoncentrowany i skuteczny. Gdy zawodnik tej klasy tak szybko łapie rytm, rywalom bardzo trudno go zatrzymać, a Bulls przekonali się o tym wyjątkowo boleśnie.
Historyczne double-double Wembanyamy robi ogromne wrażenie
W klasyfikacji najszybciej skompletowanych double-double od sezonu 1997/1998 czołówka wygląda następująco:
- Jonas Valančiūnas – 8:08
- Boban Marjanović – 8:13
- Victor Wembanyama – 8:31
Francuz błyszczał także pod względem skuteczności. Trafił 17 z 27 rzutów z gry, co przy tak dużej liczbie prób robi bardzo mocne wrażenie. Potrafił kończyć akcje na różne sposoby, a cały występ zwieńczył efektownym wsadem jedną ręką w czwartej kwarcie. Był to jego 14. mecz w sezonie, w którym przekroczył granicę 30 punktów.
Lider Spurs nie zachwyca tylko punktami
Po spotkaniu Wembanyama zwracał uwagę nie tyle na same liczby, ile na szerszy kontekst swojej gry. Dawał do zrozumienia, że zależy mu na odzyskaniu pełnej jakości w ataku, ale bez utraty wpływu na defensywę. To istotne, bo właśnie wszechstronność czyni go graczem tak trudnym do zatrzymania. Kiedy jest jednocześnie dominujący pod koszem, skuteczny w ofensywie i aktywny w obronie, staje się problemem praktycznie nie do rozwiązania.
Ważnym wątkiem po tym meczu było też jego zgranie ze Stephonem Castle’em. Rozgrywający Spurs zanotował 21 punktów, 10 asyst i osiem zbiórek, a współpraca tej dwójki wygląda coraz lepiej. Wembanyama podkreślał, że obaj coraz lepiej się rozumieją, a wspólne minuty na parkiecie przekładają się na większą płynność i lepsze decyzje w ataku.
San Antonio Spurs są w ścisłej czołówce Zachodu
Dla Spurs taki występ lidera ma ogromne znaczenie także w szerszej perspektywie. Drużyna może pochwalić się znakomitym bilansem 57-18 i zajmuje drugie miejsce w Konferencji Zachodniej. To pokazuje, że zespół nie opiera się wyłącznie na pojedynczych błyskach, lecz buduje regularność godną jednej z najmocniejszych ekip w lidze.
Wembanyama jest dziś twarzą tego projektu i mecz z Bulls tylko to potwierdził. Gdy gra na takim poziomie, Spurs wyglądają jak zespół zdolny rywalizować z każdym. A jeśli do imponujących liczb dokłada jeszcze historyczne tempo i coraz lepszą współpracę z partnerami, to trudno nie odnieść wrażenia, że oglądamy zawodnika, który już teraz tworzy własny rozdział w historii NBA.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY