Drużyna piłki ręcznej Industria Kielce pokonała norweski Kolstad Handball wynikiem 40:35, kończąc pierwszą fazę grupową Ligi Mistrzów z przytupem. Mimo że awans do kolejnej fazy był już wcześniej zapewniony, atmosfera na trybunach była gorąca.
Triumf Industrii nad Kolstad Handball
Industria Kielce mierzyła siły z norweskim Kolstad Handball w pojedynku, który dla gospodarzy nie miał większego znaczenia, gdyż ich awans do drugiej rundy był już wcześniej przypieczętowany. Z kolei norweska drużyna do tej pory przegrała wszystkie pięć spotkań, dlatego jej obecność w europejskich rozgrywkach miała trwać dalej w Lidze Europejskiej. Mimo to kibice licznie zapełnili Halę Legionów, aby dopingować swoich ulubieńców.
Kielczanie rozpoczęli spotkanie od imponujących akcji bramkarskich. Dejan Milosavljev skutecznie obronił rzut Sondre Solheima, a po chwili Nicolai Neupart z Kolstad zatrzymał rzut karny autorstwa Arcioma Karaleka, gracza gospodarzy. W miarę upływu czasu Polska drużyna uzyskiwała przewagę. Szybko zdobyła cztery bramki z rzędu, co przyczyniło się do prowadzenia 7:3 po strzale Aleksa Vlaha.
Nowe twarze w zespole gospodarzy
W spotkaniu po raz pierwszy w barwach Industrii wystąpił Milorad Bakić, młody lewy rozgrywający sprowadzony ze szwedzkiego Guif. Bakić, zmagający się wcześniej z kontuzją, wrócił do gry, co ucieszyło fanów. Do akcji wrócił również francuski skrzydłowy Dylan Nahi. Niestety, wciąż na liście kontuzjowanych pozostają Arkadiusz Moryto, Szymon Sićko i Luka Klarica.
Zarejestruj się Regulamin promocji znajdziesz w serwisie ETOTO. Dołącz już dziś!
Mecz przynosił wiele emocji. W czternastej minucie, po czwartej bramce Karaleka, trener gości Christian Berge musiał wziąć czas. Mimo trudnej sytuacji, Kolstad Handball próbowało nawiązać walkę, jednak przewaga kielczan rosła. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 19:16 dla gospodarzy, co sugerowało, że drugie pół znów będzie zdominowane przez miejscowych.
Druga połowa dominowana przez gospodarzy
Po przerwie drużyna z Kielc utrzymała szybkie tempo gry. W 34. minucie po kolejnym trafieniu Karaleka prowadzili już 22:17. Theo Monar w efektowny sposób umieścił piłkę w siatce rywali, a Kirył Rabczyński wykorzystał skuteczną kontrę, podwyższając wynik na 25:18. Choć Kolstad grało z zaangażowaniem, dysproporcje w umiejętnościach były widoczne.
Gospodarze, czując się pewnie, pozwolili sobie na bardziej widowiskową grę, a trener Krzysztof Lijewski miał okazję do rotacji składem, dając szansę wszystkim zawodnikom zapisanym w protokole meczowym. Kielczanie odnotowali czwarte zwycięstwo w rozgrywkach, podczas gdy ich przeciwnicy zakończyli swoją przygodę w Lidze Mistrzów po szóstej porażce.
Przebieg gry pod kontrolą mistrzów Polski
Wynik 40:35 mówi wiele o grze ofensywnej, którą zaprezentowali mistrzowie Polski. Na szczególną uwagę zasługują indywidualne występy zawodników, takich jak Arciom Karalek, który był jednym z kluczowych strzelców drużyny. Po drugiej stronie boiska norweska drużyna starała się sprostać rywalom dzięki grze Vemunda Aska i Simona Jeppssona.
Obecność nowych i powracających po kontuzji zawodników przyczyniła się do wzmocnienia składu Industrii. Mimo napotkanych wyzwań, kielczanie sukcesywnie budowali przewagę, co pozwoliło zakończyć fazę grupową z dobrym wynikiem. W oczekiwaniu na kolejne etapy zmagań w Lidze Mistrzów, Industria Kielce udowodniła swoją siłę i determinację do dalszych występów na europejskiej scenie piłki ręcznej.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY