Transfer, który jeszcze kilka dni temu wyglądał jak „gorący temat w negocjacjach”, jest już na ostatniej prostej. Oskar Pietuszewski ma zostać piłkarzem FC Porto – portugalski klub porozumiał się z Jagiellonią Białystok w sprawie warunków transferu młodzieżowego reprezentanta Polski. To może być jedna z najgłośniejszych transakcji tej zimy z udziałem piłkarza z PKO Ekstraklasy.
Porto dopina szczegóły: przełom w rozmowach na finiszu
Porto pracowało nad transferem Pietuszewskiego od kilku dni, ale – jak zwykle w takich sprawach – kluczowe decyzje zapadają dopiero na końcu. Właśnie w ostatnich godzinach miało dojść do ustaleń, które pozwoliły zamknąć rozmowy i przejść do fazy formalności. W praktyce oznacza to, że oba kluby ustaliły najważniejsze elementy umowy i teraz liczy się już tylko dopięcie procesu.
Skrzydłowy jest już na miejscu. We wtorek ma przejść testy medyczne, a jeśli nie pojawią się żadne przeszkody, kolejnym krokiem będzie podpisanie kontraktu z nowym klubem. To standardowa procedura, ale w takich transferach właśnie ten moment jest formalnym „potwierdzeniem”, że sprawa naprawdę wchodzi w etap nieodwracalny.
Kontrakt na pięć lat: sygnał, że to projekt na dłużej
Z informacji krążących wokół transakcji wynika, że umowa ma obowiązywać przez pięć lat. Taki okres współpracy zwykle nie bierze się z przypadku – to sugestia, że Porto widzi w Pietuszewskim piłkarza rozwojowego i planuje budować jego wartość w dłuższym horyzoncie, a nie traktować jako krótkoterminową opcję do rotacji.
Koszt transferu ma wynieść około 11 milionów euro. Do tego mają dojść bonusy, które – według tego, co słychać – są skonstruowane w sposób „realistyczny” i możliwy do spełnienia. Innymi słowy: jeśli Pietuszewski szybko zacznie grać, zbierać występy i „dowozić” określone warunki sportowe, suma transakcji może okazać się wyraźnie wyższa niż kwota bazowa.
Jagiellonia zabezpiecza przyszłość: procent od kolejnego transferu
Jagiellonia ma również zagwarantować sobie procent od kolejnej sprzedaży swojego wychowanka. Dla klubów z Ekstraklasy to często kluczowy element – nawet jeśli dziś sprzedają talent za duże pieniądze, prawdziwe „złoto” bywa dopiero w następnym kroku, gdy zawodnik po udanym etapie w mocnym klubie trafia do jeszcze większego za kwoty, które potrafią robić różnicę w budżecie.
Nowy klub Pietuszewskiego ma być obecnie liderem ligi portugalskiej, z siedmiopunktową przewagą nad drugim Sportingiem. Dla młodego piłkarza oznacza to wejście do środowiska, w którym liczy się regularne wygrywanie, presja wyniku i gra „pod trofea”. W tle pojawia się też polski akcent – w zespole mają być ważnymi postaciami Jan Bednarek i Jakub Kiwior, co dodatkowo nadaje sprawie „biało-czerwony” kontekst i może ułatwić aklimatyzację w szatni.
Ostatnia prosta przed oficjalnym komunikatem
Jeśli testy medyczne przebiegną bez niespodzianek, pozostanie już tylko podpis i finalne ogłoszenie transferu. Dla Pietuszewskiego będzie to największy krok w dotychczasowej karierze: przejście do klubu o wysokich wymaganiach, który nie tylko walczy o ligowy tytuł, ale też funkcjonuje w realiach ciągłej rywalizacji o miejsce w składzie. Z kolei dla Jagiellonii to nie tylko prestiżowa sprzedaż, ale też dowód, że klub potrafi wypromować zawodnika na poziom, po który sięgają europejskie marki.
Jeśli wszystko zostanie dopięte zgodnie z planem, ta historia bardzo szybko przejdzie z trybu „transferowego newsa” w tryb „oficjalnie: Polak w FC Porto”.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY