AKTUALNOśCI

Jagiellonia zdobyła 4 bramki i… zremisowała z Legią 2-2

Jagiellonia Białystok miała w rękach wygraną, prowadziła 2:0 i długo wyglądała na zespół, który kontroluje hit 23. kolejki Ekstraklasy. A jednak Legia Warszawa wróciła do gry w najbardziej nieoczywisty sposób – dzięki dwóm trafieniom samobójczym gospodarzy, które zamieniły pewny wieczór w Białymstoku w gorzką lekcję o tym, jak szybko może odwrócić się los meczu.

Od pierwszych minut emocje były wysokie. Już w 3. minucie sędzia wskazał na „wapno” po starciu Otto Hindricha z Kajetanem Szmytem, lecz analiza VAR przyniosła zwrot akcji: decyzję cofnięto, dopatrując się wcześniej zagrania ręką po stronie Jagiellonii.

Kontrowersje na start i mocna odpowiedź Jagiellonii

Odwołany rzut karny nie wybił lidera z rytmu. Jagiellonia nie zwolniła tempa, a jej ataki miały konkret i odwagę w rozegraniu. Widać było, że gospodarze chcą narzucić własne warunki, a nie tylko „przeczekać” zamieszanie po weryfikacji.

Kluczowy moment przyszedł w 17. minucie. Leon Flach huknął z okolic 20. metra w samo okienko, otwierając wynik spotkania. Dla Amerykanina był to wyjątkowy gol – w barwach Jagiellonii rozegrał już kilkadziesiąt spotkań, a na pierwsze trafienie czekał wyjątkowo długo.

Prowadzenie 2:0 i niewykorzystane szanse przed przerwą

Jagiellonia poszła za ciosem błyskawicznie. W 22. minucie Afimico Pululu dopadł do dobitki po strzale Kajetana Szmyta i podwyższył na 2:0. W tamtym fragmencie meczu gospodarze wyglądali na drużynę, która może pójść po wynik naprawdę wysoki.

Jeszcze przed przerwą okazje na kolejne bramki tylko wzmocniły to wrażenie. Hindrich zdołał obronić groźne uderzenie Szmyta, a Pululu trafił w poprzeczkę. Tyle że ta seria niewykorzystanych sytuacji miała wrócić jak bumerang – i to w najbardziej bolesnym momencie.

Samobój przed przerwą i Legia wraca do życia

W 45. minucie Legia Warszawa dostała sygnał, że w tym meczu wciąż da się coś ugrać. Po dośrodkowaniu Kacpra Chodyny z rzutu wolnego niefortunnie interweniował Bernardo Vital, pakując piłkę do własnej bramki. Do szatni Jagiellonia schodziła wciąż na prowadzeniu, ale przewaga przestała wyglądać na bezpieczną.

Po zmianie stron „Wojskowi” ruszyli odważniej, a gospodarze musieli bronić się przed rosnącą presją. Mileta Rajović był o włos od wyrównania już w 51. minucie, gdy po jego strzale głową piłka zatrzymała się na słupku. Ta akcja zapowiadała, że Legia będzie szukała remisu do upadłego.

Drugi pech Jagiellonii i nerwowa końcówka

Chwilę później padł gol na 2:2, a jego okoliczności znów były dramatyczne dla białostoczan. Pechową interwencję we własnym polu karnym zaliczył Leon Flach i to właśnie on dopisał do meczu kolejne trafienie samobójcze, które skasowało dwubramkową przewagę gospodarzy.

Końcówka miała kilka scen, które mogły przechylić szalę na jedną ze stron. Rajović jeszcze raz był blisko szczęścia, ale w ostatniej chwili zatrzymał go Norbert Wojtuszek. Z kolei po stronie Legii groźnie uderzał Rafał Augustyniak, jednak jego strzał zablokował Rafał Adamski. Ten sam obrońca gospodarzy w 79. minucie ponownie uratował zespół, odbierając Antonio Čolakowi szansę na decydującego gola.

Ostatecznie skończyło się remisem, który – mimo bardzo burzliwego przebiegu – nie zmienił układu sił w tabeli: Jagiellonia Białystok pozostała liderem, a Legia Warszawa nadal znajduje się w strefie spadkowej. W pamięci zostanie jednak przede wszystkim jedno: prowadzenie 2:0 bywa złudne, jeśli nie domyka się meczu wtedy, gdy ma się ku temu najlepsze okazje.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY