Oscar Mingueza jeszcze niedawno był kojarzony z FC Barceloną, dziś jest ważnym zawodnikiem Celty Vigo, a jego nazwisko zaczyna krążyć po biurkach dużych klubów. Według najnowszych doniesień włoski gigant mocno naciska na transfer Hiszpana i rozważa ruch już zimą. Problem w tym, że Celta ma swoje powody, by hamować temat, mimo że umowa piłkarza zbliża się do końca.
Od La Masii do Celty. Barcelona oddała go bez większego żalu
Mingueza to wychowanek słynnej La Masii, ale w pierwszej drużynie „Barcy” nie zdołał na stałe przekonać do siebie sztabu. Z czasem przestał być postrzegany jako zawodnik, wokół którego warto budować defensywę, dlatego klub pozwolił mu odejść do Celty Vigo bez głośnych protestów.
Celta skorzystała na tej okazji, bo za transfer nie musiała płacić klasycznej kwoty odstępnego. W umowie zapisano jednak ważny warunek: Barcelona zachowała prawo do połowy zysku z przyszłej sprzedaży zawodnika. To kluczowy szczegół, który dziś mocno wpływa na strategię Celty.
Kontrakt do czerwca. Mingueza staje się gorącym nazwiskiem na rynku
Największą „dźwignią” w tej historii jest czas. Mingueza ma kontrakt ważny tylko do czerwca, co oznacza, że wkracza w okres, w którym jego sytuacja jest szczególnie atrakcyjna dla zainteresowanych klubów. Im bliżej lata, tym łatwiej wyobrazić sobie scenariusz, w którym obrońca wybiera nowy projekt na zasadzie wolnego transferu lub za wyraźnie niższą kwotę niż rynkowa wycena. Nie dziwi więc, że chętnych jest wielu. Mówi się o pięciu klubach, które monitorują temat, a wśród nich ma być Juventus.
Juventus chce działać już teraz. Styczeń ma dać przewagę nad konkurencją
„Stara Dama” ma podobno rozważać przyspieszenie całej operacji i dopięcie transferu w styczniu. Taki ruch miałby sens biznesowo i sportowo: Juventus mógłby ubiec rywali i uniknąć letniej licytacji, kiedy zawodnik z wygasającym kontraktem staje się celem dla połowy Europy.
Celta patrzy jednak na to inaczej. Sprzedaż zimą oznaczałaby konieczność podziału wpływów z Barceloną — oddanie 50% kwoty może sprawić, że transakcja przestaje się opłacać, zwłaszcza jeśli klub liczy na większy zysk albo próbuje skłonić zawodnika do przedłużenia umowy.
Dlaczego Celta może grać na przeczekanie?
Z perspektywy Celty ryzyko jest oczywiste: jeśli Mingueza odejdzie latem, klub może nie dostać nic. Z drugiej strony — zimowa sprzedaż i tak zabierze połowę pieniędzy na rzecz Barcelony. W takiej układance Celta może próbować rozwiązań pośrednich: przeciągać negocjacje, proponować nowy kontrakt, albo liczyć na to, że Juventus (lub ktoś inny) podbije ofertę do poziomu, przy którym nawet oddanie części kwoty będzie akceptowalne.
Na boisku Mingueza jest regularnie wykorzystywany. W obecnym sezonie rozegrał 21 oficjalnych spotkań w barwach Celty, strzelił jedną bramkę i dorzucił trzy asysty. To liczby, które sugerują, że nie jest tylko „łataniem” w obronie, ale też daje konkret w rozegraniu i włącza się do akcji ofensywnych.
Wycena i scenariusze: transfer zimą czy wolny ruch latem?
Wartość rynkowa Hiszpana jest szacowana na 18 milionów euro, co pokazuje skalę zainteresowania i potencjał finansowy całej operacji. Pytanie brzmi, kto pierwszy mrugnie: czy Juventus zdecyduje się złożyć ofertę na tyle wysoką, by przekonać Celtę mimo podziału z Barceloną, czy klub z Vigo będzie grał va banque i spróbuje utrzymać zawodnika do końca sezonu, ryzykując, że latem odejdzie bez pieniędzy.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY