Bardzo źle rozpoczął się dla Lecha Poznań mecz z Bayerem Leverkusen w Lidze Europy. Już w 13. minucie boisko musiał opuścić Wojciech Mońka, który doznał urazu po niefortunnym postawieniu stopy.
Mońka nie był w stanie kontynuować gry
19-letni obrońca rozpoczął spotkanie w podstawowym składzie i miał być jednym z filarów defensywy Lecha. Już po kilkunastu minutach doszło jednak do sytuacji, która zmusiła sztab szkoleniowy do przeprowadzenia zmiany. Mońka niefortunnie postawił stopę na murawie i po chwili było jasne, że nie będzie w stanie kontynuować gry. Zawodnik opuścił boisko w asyście fizjoterapeutów i wyraźnie utykał.
W jego miejsce pojawił się Terry Yegbe. Na razie nie wiadomo, jak poważny jest uraz młodego stopera, ale niewykluczone, że doszło do problemu mięśniowego. Dla Lecha to szczególnie niepokojąca wiadomość, bo Mońka był w tym sezonie niemal nie do zastąpienia. Wystąpił we wszystkich dotychczasowych meczach zespołu i wcześniej tylko raz został zmieniony.
Frederiksen ma coraz większy problem
Kontuzja Mońki to kolejny cios dla Nielsa Frederiksena, który jeszcze przed spotkaniem był pytany o dużą liczbę urazów w drużynie. Szkoleniowiec przyznał, że w obecnym sezonie jego zespół zmaga się ze zbyt wieloma problemami zdrowotnymi, zwłaszcza tymi o charakterze mięśniowym. Podkreślał, że każdy przypadek trzeba analizować indywidualnie, ale jednocześnie klub musi lepiej kontrolować obciążenia zawodników.
Trener zwracał również uwagę na ogromną liczbę spotkań i związane z tym przeciążenia. Jego zdaniem Lech musi znaleźć sposób na ograniczenie liczby kontuzji, bo obecna sytuacja jest zdecydowanie niepokojąca. Uraz Mońki tylko wzmacnia ten problem, tym bardziej że 19-latek odgrywa bardzo ważną rolę w defensywie mistrza Polski. Teraz najważniejsze będą wyniki badań i dokładna diagnoza.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY