Ostatni weekend listopada okazał się wyjątkowo pechowy dla Pogoni Szczecin. „Portowcy” nie tylko wrócili z Katowic bez punktów, ale także utknęli w podróży powrotnej na wiele godzin. Dopiero po długiej, 11-godzinnej przeprawie udało im się dotrzeć do domu.
Mgła sparaliżowała plany powrotu
Problemy zaczęły się już po zakończeniu spotkania na Nowej Bukowej. Gęsta mgła, która pojawiła się nad Szczecinem, uniemożliwiła lądowanie samolotu, którym podróżowała drużyna. Maszyna została skierowana na lotnisko w Pradze, gdzie zespół musiał odbyć nieplanowaną przerwę. Dopiero po postoju w stolicy Czech udało się wznowić lot, lecz wciąż nie do Szczecina.
Ostatecznie samolot przekierowano do Poznania. Stamtąd pozostałą część trasy piłkarze pokonali klubowym autokarem. Cała podróż zakończyła się dopiero w godzinach porannych następnego dnia.
Podróżniczy maraton po trudnym meczu
Wpis rzecznika prasowego Pogoni, opublikowany po godzinie dziewiątej rano, potwierdził, że drużyna dotarła już do Szczecina. Biorąc pod uwagę, że mecz w Katowicach zakończył się krótko po 22:00, łatwo obliczyć, iż zawodnicy i sztab spędzili w podróży aż około 11 godzin. To wyjątkowo niekomfortowa sytuacja, zwłaszcza biorąc pod uwagę intensywny terminarz.
Co ciekawe, ta sama mgła mogła zagrozić również rozegraniu meczu w Katowicach. Ostatecznie jednak warunki atmosferyczne nie przeszkodziły w jego przeprowadzeniu, a problem pojawił się dopiero podczas późniejszego powrotu zespołu.
Przegrana w Katowicach pogłębia kryzys
Sama wyprawa na Górny Śląsk również nie przebiegła po myśli szczecinian. Pogoń zanotowała kolejną porażkę w Ekstraklasie — to już szósta przegrana wyjazdowa i dziewiąta w całym sezonie. Gole Adama Zreľáka oraz Bartosza Nowaka przesądziły o zwycięstwie GKS-u i wprawiły „Portowców” w jeszcze większe sportowe tarapaty.
Krótki czas na regenerację przed Pucharem Polski
Długa i wyczerpująca podróż może mieć bezpośredni wpływ na przygotowania do kolejnego spotkania. Już we wtorek Pogoń zmierzy się w Pucharze Polski z Widzewem Łódź. Na szczęście mecz odbędzie się w Szczecinie, co nieco ułatwi proces regeneracji.
Trener Thomas Thomasberg będzie musiał zadbać o szybkie postawienie zawodników na nogi. Przemęczenie i brak snu to czynniki, które w tak intensywnym okresie mogą znacząco odbić się na formie zespołu. Sezon dla szczecińskiej drużyny staje się coraz trudniejszy. Kolejne straty punktów i problemy organizacyjne tylko pogłębiają presję. W starciu pucharowym z Widzewem zespół stanie przed ważną szansą, by poprawić nastroje i odbudować morale.