Lech Poznań szykuje zimą ruch, którego nie widać w skrótach meczów, ale który może odbić się echem w całym sezonie. Zamiast transferu piłkarza klub stawia na wzmocnienie „zaplecza” – człowieka, od którego zależy, kto będzie dostępny do gry, jak długo utrzyma intensywność i czy forma nie rozsypie się w kluczowym momencie rozgrywek.
Nowe wzmocnienie Lecha Poznań poza boiskiem
W trakcie zimowego okna transferowego „Kolejorz” ma powiększyć sztab szkoleniowy o specjalistę odpowiadającego za przygotowanie fizyczne. Na stanowisko Head of Physical Performance ma trafić Łukasz Bortnik. To krok zgodny z wcześniejszymi zapowiedziami klubu, który sygnalizował potrzebę pozyskania osoby zdolnej zarządzać całym obszarem motoryki w szerokiej skali – nie tylko w pierwszym zespole, ale również w akademii.
W realiach sezonu, w którym zespół często gra co kilka dni i walczy na kilku frontach, właśnie ten element bywa różnicą między stabilnością a chaosem. Dobre przygotowanie fizyczne to dziś nie „dodatek” do taktyki, tylko fundament, na którym buduje się powtarzalność wyników.
Head of Physical Performance: co oznacza ta funkcja w praktyce
Takie stanowisko nie sprowadza się do rozpisywania ćwiczeń czy prowadzenia rozgrzewki. To rola strategiczna: planowanie obciążeń w skali tygodni i miesięcy, dobór metod regeneracji, współpraca z medykami, analiza ryzyka urazów oraz wyznaczanie standardów treningu motorycznego w całej klubowej strukturze.
W przypadku Lecha kluczowe ma być także połączenie pracy akademii z wymaganiami pierwszej drużyny. Chodzi o to, by młodzi zawodnicy wchodzący do seniorów byli przygotowani do podobnej intensywności, a sztab nie musiał „używać czasu” na nadrabianie zaległości motorycznych.
Dlaczego Lech stawia na Bortnika
Lech, który niejednokrotnie sięgał po fachowców z zagranicy, tym razem ma postawić na specjalistę z międzynarodowym doświadczeniem, a jednocześnie dobrze rozumiejącego polskie realia ligi i pracy w dużych klubach. W przypadku Bortnika istotne mają być dwa elementy: praktyka zdobywana w różnych środowiskach oraz zaplecze naukowe – co w obszarze motoryki i profilaktyki urazów przekłada się na bardziej uporządkowane procesy i podejmowanie decyzji na podstawie danych.
Wewnętrzne oczekiwania wobec nowego członka sztabu mają dotyczyć przede wszystkim zmniejszenia liczby kontuzji, poprawy wydolności w długim sezonie i wyższej jakości przygotowania pod kątem motorycznym. To nie są hasła marketingowe – przy napiętym terminarzu nawet kilka tygodni bez kluczowych zawodników może przesądzić o układzie tabeli.
Zakres odpowiedzialności: pierwszy zespół i akademia
W Lechu nowy Head of Physical Performance ma koordynować pracę kilku trenerów w pierwszej drużynie oraz zespołu ludzi odpowiedzialnych za motorykę w akademii. Najważniejsze będzie wyznaczenie jednolitego kierunku: wspólnego języka, standardów monitoringu oraz modelu pracy, który pozwala przechodzić z kategorii młodzieżowych do seniorów bez „zderzenia” z inną filozofią treningu.
Taka funkcja wymaga nie tylko wiedzy, ale też umiejętności zarządzania i komunikacji. To stanowisko, na którym podejmuje się decyzje wpływające na codzienność zespołu – od mikrocyklu treningowego po długofalowy rozwój zawodników.
Doświadczenie Łukasza Bortnika: Polska i zagranica
Bortnik ma za sobą pracę m.in. w Legii Warszawa w latach 2019–2021. Z warszawskim klubem rozstał się w trudnej atmosferze – tłem miały być różnice w podejściu do procesu treningowego i wizji przygotowania drużyny. Później działał również poza Polską, ostatnio w Hapoelu Beer Szewa.
Jego zawodowe CV obejmuje także epizody w takich miejscach jak Pachuca FC, a na krajowym podwórku m.in. GKS Bełchatów, Cracovia i Widzew Łódź. Taka mieszanka doświadczeń bywa cenna, bo pozwala przenosić sprawdzone rozwiązania między różnymi kulturami pracy.
Jeśli plan Lecha zostanie zrealizowany, klub zyska osobę odpowiedzialną za spójny system przygotowania fizycznego, który ma wspierać wyniki tu i teraz, a jednocześnie budować jakość na przyszłość. W praktyce kibice najczęściej zauważą to dopiero po czasie: gdy kadra będzie częściej kompletna, intensywność utrzyma się do ostatnich minut, a młodzi piłkarze szybciej odnajdą się w seniorskiej piłce. To właśnie wtedy „transfer” do sztabu zaczyna pracować na punkty.