Legia Warszawa ma problem z najdroższym transferem w swojej historii. Mileta Rajović miał dać drużynie siłę w ataku i regularne bramki, ale pierwszy sezon Duńczyka przy Łazienkowskiej przyniósł więcej rozczarowań niż konkretów. Teraz klub jest gotowy go sprzedać, choć cena wywoławcza może mocno utrudnić znalezienie chętnego.
Legia Warszawa chce sprzedać Miletę Rajovicia
Rajović trafił do Legii za trzy miliony euro i od początku był transferem obarczonym dużym ryzykiem. Stołeczny klub zapłacił za niego rekordową kwotę, oczekując, że napastnik szybko stanie się jednym z liderów ofensywy. Tak się jednak nie stało.
Duńczyk zakończył sezon z dorobkiem dziesięciu bramek w 43 meczach, ale tylko sześć trafień zdobył w Ekstraklasie. Przy niemal 2800 minutach spędzonych na boisku trudno uznać ten bilans za satysfakcjonujący. Rajović miał dużo czasu, by wejść w drużynę i przystosować się do wymagań ligi, lecz przełom nie nastąpił.
Cena za Rajovicia może odstraszyć kluby
Legia wystawiła napastnika na sprzedaż i ustaliła cenę wywoławczą na poziomie 2,8 miliona euro. To bardzo wysoka kwota, biorąc pod uwagę jego ostatni sezon oraz fakt, że nie spełnił oczekiwań po transferze do Warszawy.
Negocjacje zapewne byłyby możliwe, ale punkt startowy pokazuje, że klub chce odzyskać znaczną część pieniędzy zainwestowanych w zawodnika. Problem w tym, że potencjalni kupcy mogą patrzeć na Rajovicia przez pryzmat nie tylko warunków fizycznych i wcześniejszego CV, lecz także słabej skuteczności w Legii.
Długi kontrakt komplikuje sytuację
Umowa Rajovicia obowiązuje do 30 czerwca 2029 roku. To daje Legii kontrolę nad zawodnikiem, ale jednocześnie może być kłopotem, jeśli nie uda się znaleźć nabywcy. Napastnik nie ma bowiem wielkiej motywacji do szybkiego odejścia, a według dotychczasowych sygnałów nie naciska na transfer.
Jeżeli zostanie przy Łazienkowskiej, czeka go rywalizacja o miejsce w ataku. W kadrze są Łukasz Zjawiński i Rafał Adamski, a niejasna pozostaje przyszłość Antonio Čolaka oraz Jeana-Pierre’a Nsame. Legia musi więc uporządkować sytuację w ofensywie, zanim ruszy na dobre z budową zespołu na nowy sezon.
Rekordowy transfer stał się kłopotem
Rajović miał być odpowiedzią na problemy Legii ze skutecznością, ale na razie stał się symbolem nietrafionej inwestycji. Przy wzroście 196 centymetrów daje drużynie określony profil, jednak sama fizyczność nie wystarczyła, by regularnie przesądzać o wynikach.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy Legia znajdzie klub gotowy zapłacić za Duńczyka znaczącą kwotę. Jeśli nie, warszawianie będą musieli zdecydować, czy próbować odbudować napastnika, czy zejść z oczekiwań finansowych i szybciej zamknąć temat.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY