Legia Warszawa podjęła działania, aby zatrzymać w klubie Jeana-Pierre’a Nsame, jednak sytuacja nie jest prosta. Kameruńczyk musiałby zaakceptować pensję wyraźnie niższą niż obecnie, sięgającą około 700 tysięcy euro rocznie.
Napastnik pojawił się przy Łazienkowskiej przed poprzednim sezonem z dużymi nadziejami i zapisanym w umowie obowiązkiem wykupu po spełnieniu dość prostych warunków. Gdy zostały one zrealizowane, Legia musiała go definitywnie pozyskać, choć w klubie nie panowało przekonanie, że piłkarz zaprezentował oczekiwaną jakość. W tamtym czasie drużynę prowadził Gonçalo Feio, a forma Kameruńczyka była jednym z większych rozczarowań rundy.
Powrót do Szwajcarii i nieudana próba odbudowy
Zimą podjęto decyzję o wypożyczeniu napastnika do FC St. Gallen. Ruch ten miał pomóc mu odzyskać skuteczność, dzięki której przed laty imponował w Young Boys. Plan jednak nie przyniósł oczekiwanych rezultatów – zawodnik nie zdołał przebić się do wysokiej formy i nie zdobył uznania, które mogłoby skłonić Szwajcarów do transferu definitywnego.
W konsekwencji Nsame wrócił do Warszawy, gdzie zmieniła się również sytuacja w sztabie. Nowy szkoleniowiec, Edward Iordănescu, otworzył przed nim zupełnie nowy rozdział.
Druga szansa i nagłe zatrzymanie dobrej passy
Po powrocie Kameruńczyk otrzymał więcej zaufania, a on sam odwdzięczył się bardzo solidną postawą – w dwunastu spotkaniach zdobył sześć bramek i zanotował asystę. Wydawało się, że wreszcie zaczyna dawać Legii to, czego od niego oczekiwano.
Niestety, w końcówce sierpnia napastnik doznał poważnego urazu ścięgna Achillesa. Kontuzja wykluczyła go na długie miesiące, a nie ma pewności, że jeszcze w bieżącym sezonie będzie w stanie wrócić na boisko.
Legia chce zatrzymać Nsame, ale na innych zasadach
Mimo że zawodnik od miesięcy pozostaje poza grą, stołeczny klub widzi sens w dalszej współpracy. Decydujący będzie jednak aspekt finansowy – nowy kontrakt może zostać podpisany wyłącznie wtedy, gdy Nsame zgodzi się na zdecydowanie mniejsze wynagrodzenie. Mimo redukcji pensji Kameruńczyk wciąż mógłby liczyć na jedne z najlepszych warunków w lidze.
Przyszłość zależy także od nowego trenera
Sytuacja napastnika nie jest jednak zależna wyłącznie od działaczy. Kluczowy będzie głos szkoleniowca, który obejmie Legię po sezonie. Najpoważniejszym kandydatem pozostaje Marek Papszun. Jeśli uzna on, że Nsame nie pasuje do jego koncepcji gry, negocjacje nie zostaną nawet rozpoczęte.
Podobny znak zapytania stoi również przy przyszłości Rafała Augustyniaka, którego los w klubie również może zależeć od decyzji nowego trenera.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY