Liverpool miał wrócić na zwycięskie tory, lecz zamiast tego znów zawiódł swoich kibiców. W meczu piątej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów „The Reds” przegrali u siebie aż 1:4 z PSV Eindhoven, pogłębiając fatalną serię wyników. To już dziewiąta porażka w ostatnich dwunastu spotkaniach, co sprawia, że pozycja Arne Slota wydaje się coraz bardziej zagrożona.
Anfield tonie w frustracji. Kryzys trwa od tygodni
Jeszcze pół roku temu Liverpool świętował zdobycie 20. mistrzostwa Anglii. Dziś sytuacja drużyny wspominane chwile przypomina tylko z nazwy. Każdy kolejny mecz uwydatnia problemy, które narastały od początku sezonu, a teraz przybrały skalę otwartego kryzysu.
W miniony weekend „The Reds” zanotowali kompromitującą klęskę z Nottingham Forest 0:3. W środę miało nastąpić odbicie – tymczasem fani ponownie przeżyli rozczarowanie.
Fatalny początek i błędy w defensywie. PSV szybko ucisza Anfield
Spotkanie zaczęło się dla gospodarzy w najgorszy możliwy sposób. Już w 6. minucie Ivan Perišić wykorzystał rzut karny podyktowany po przewinieniu Virgila van Dijka. Holender popełnił błąd, który momentalnie ustawił mecz pod PSV. Liverpool zareagował dopiero po kwadransie drugiej części gry. Dominik Szoboszlai doprowadził do wyrównania, dając kibicom nadzieję, że drużyna odzyska rytm i przejmie inicjatywę.
Choć Liverpool oddawał wiele strzałów, brakowało w nich konkretu i zimnej głowy. PSV natomiast wykorzystywało niemal każdą dogodną sytuację. W 56. minucie Guus Til ponownie dał gościom prowadzenie, a później Couhaib Driouech podwyższył wynik, by w doliczonym czasie gry ustalić rezultat na 1:4. „The Reds” próbowali, lecz byli bezradni w starciu z poukładaną i skuteczną ekipą z Eindhoven.
Liga Mistrzów jeszcze nie spalona, ale Premier League pod ostrzałem
Paradoksalnie sytuacja Liverpoolu w Lidze Mistrzów nie wygląda dramatycznie. Z dorobkiem dziewięciu punktów Anglicy plasują się na 12. miejscu w tabeli, co na ten moment gwarantuje udział w play-off o wejście do 1/8 finału.
Znacznie większym problemem jest pozycja w Premier League. Liverpool okupuje 12. Lokatę, a jego przewaga nad strefą spadkową wynosi zaledwie siedem punktów. Strata do lidera – Arsenalu – jest jeszcze większa, co wywołuje pytania o sens letnich wydatków.
Pół miliarda euro i efekt odwrotny do zamierzonego
Latem klub wydał blisko 500 milionów euro na przebudowę kadry. Tymczasem zespół gra chaotycznie, traci mnóstwo bramek i nie potrafi ustabilizować formy.
Statystyka, która mówi wszystko: od 27 września Liverpool stracił już 24 gole. To wynik absolutnie nieakceptowalny jak na drużynę, która jeszcze niedawno uchodziła za jedną z najlepiej zorganizowanych w defensywie.
Nic dziwnego, że coraz częściej mówi się o możliwości szybkiej zmiany trenera. Jeśli Arne Slot nie zatrzyma tej spirali, może nie doczekać kolejnej przerwy reprezentacyjnej.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY