Łukasz Piszczek znalazł się w bardzo trudnym momencie swojej trenerskiej kariery. Wszystko wskazuje na to, że jego przygoda z GKS-em Tychy może zakończyć się szybciej, niż zakładano, a sytuacja klubu robi się coraz bardziej napięta. Zespół zamyka tabelę I ligi, wyniki nie dają powodów do optymizmu, a najnowsze doniesienia sugerują, że sam szkoleniowiec przestał wierzyć w powodzenie tej misji.
Jeszcze kilka miesięcy temu nazwisko byłego reprezentanta Polski budziło spore zainteresowanie na rynku. Latem prowadził rozmowy w sprawie pracy w Górniku Zabrze, o czym później sam opowiadał publicznie. Ostatecznie do porozumienia jednak nie doszło, a jego dalsza droga zaprowadziła go do Tychów, gdzie czekało wyjątkowo trudne wyzwanie.
Piszczek może odejść z GKS-u Tychy
Objęcie GKS-u Tychy było decyzją, która dla wielu obserwatorów okazała się sporym zaskoczeniem. Klub znajdował się w poważnym kryzysie, a nowy trener dostał jasne zadanie: utrzymać drużynę na zapleczu Ekstraklasy. Od początku było wiadomo, że nie będzie to łatwa praca, ale skala problemów okazała się jeszcze większa, niż można było przypuszczać.
Dotychczasowy bilans zespołu pod wodzą Piszczka wygląda bardzo źle. Tyszanie rozegrali osiem spotkań i nie odnieśli ani jednego zwycięstwa. Na ich koncie znalazły się tylko dwa remisy, a pozostałe mecze kończyły się porażkami. Równie źle prezentuje się dorobek bramkowy, bo drużyna zdobyła zaledwie sześć goli, a straciła ich aż dwadzieścia.
Fatalne wyniki pogłębiły kryzys w Tychach
Tak słabe liczby nie pozostawiają złudzeń, że sytuacja sportowa jest bardzo poważna. GKS Tychy zajmuje obecnie ostatnie miejsce w tabeli I ligi i traci sześć punktów do strefy dającej utrzymanie. W takim położeniu każdy kolejny mecz ma ogromne znaczenie, a presja wokół drużyny rośnie z tygodnia na tydzień.
Coraz więcej wskazuje na to, że sam trener również zaczął dostrzegać, jak trudne może być odwrócenie tego trendu. Łukasz Piszczek miał poinformować władze klubu, że nie widzi sensu dalszej współpracy i chce odejść. To sygnał, że w jego ocenie obecna formuła mogła się już wyczerpać.
Klub chce zatrzymać trenera, ale decyzja może być przesądzona
Z przekazanych informacji wynika, że działacze z Tychów nie zamierzali od razu godzić się na taki scenariusz. W klubie miała istnieć chęć dalszej współpracy z Piszczkiem, jednak sam szkoleniowiec miał nie wykazywać przekonania, że ten projekt da się jeszcze uratować. W takich sytuacjach ogromne znaczenie ma nie tylko wynik, lecz także wiara w możliwość poprawy, a tej najwyraźniej zaczęło brakować.
Dużo mówi się też o tym, że było to widoczne już wcześniej. Komentujący sprawę zwracali uwagę nie tylko na słowa, ale również na zachowanie trenera i sposób, w jaki prezentował się publicznie. Można było odnieść wrażenie, że z każdym kolejnym tygodniem coraz bardziej gasło przekonanie, iż uda się wyprowadzić zespół z kryzysu.
Łukasz Piszczek stanął przed wyjątkowo trudną próbą
Dla byłego piłkarza Borussii Dortmund to z pewnością bardzo bolesna lekcja na początku samodzielnej kariery szkoleniowej. Wejście do pracy w roli pierwszego trenera w zespole pogrążonym w kryzysie zawsze wiąże się z dużym ryzykiem. W Tychach nie udało się jak dotąd odmienić drużyny ani pod względem wyników, ani atmosfery wokół zespołu.
Wiele wskazuje więc na to, że rozstanie może być już tylko kwestią czasu. Jeżeli ostatecznie dojdzie do odejścia Piszczka, będzie to koniec krótkiej i bardzo nieudanej misji. Dla GKS-u Tychy oznaczałoby to konieczność kolejnej zmiany w wyjątkowo trudnym momencie sezonu, a dla samego trenera — szybkie zamknięcie rozdziału, który miał być ważnym krokiem w nowej roli, a zamienił się w wyjątkowo bolesne doświadczenie.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY