NBA stoi przed decyzją, która może zmienić układ sił w całej lidze i otworzyć zupełnie nowy rozdział w historii rozgrywek. Coraz więcej wskazuje na to, że po ponad dwóch dekadach najlepsza koszykarska liga świata znów może się powiększyć. Jeśli plan zostanie zatwierdzony, do rywalizacji dołączą dwa nowe kluby, a konsekwencje tej zmiany odczują nie tylko kibice w Las Vegas i Seattle, lecz także obecne zespoły oraz sam format rozgrywek.
Na przestrzeni lat NBA wielokrotnie się zmieniała, a liczba uczestniczących w niej drużyn rosła wraz z rozwojem ligi. Gdy rozgrywki ruszały w 1946 roku, uczestniczyło w nich jedenaście ekip. Bywały jednak też sezony, w których stawka była znacznie skromniejsza i obejmowała zaledwie osiem zespołów. Dziś liga funkcjonuje w znacznie większej skali i liczy 30 klubów, ale możliwe, że ten stan wkrótce przejdzie do historii.
W ostatnich dniach coraz głośniej mówi się o scenariuszu, w którym NBA ponownie otworzy się na nowych uczestników. Według doniesień temat rozszerzenia ligi ma trafić pod głosowanie władz już w najbliższym czasie. To oznacza, że dyskusja nie dotyczy już odległych planów czy luźnych koncepcji, ale realnego procesu, który może doprowadzić do jednej z największych zmian organizacyjnych od lat.
Las Vegas i Seattle coraz bliżej NBA
Najczęściej wymienianymi kandydatami do wejścia do ligi są Las Vegas i Seattle. To właśnie te dwa miasta mają być brane pod uwagę jako przyszłe siedziby nowych drużyn. Gdyby cały projekt został zatwierdzony, oba zespoły miałyby rozpocząć grę od sezonu 2028/2029. Taki ruch byłby nie tylko sportowym wydarzeniem, ale również ogromnym przedsięwzięciem biznesowym.
Obie lokalizacje od dawna przewijają się w rozmowach o przyszłości NBA. Las Vegas zyskuje coraz mocniejszą pozycję na mapie amerykańskiego sportu, a Seattle wciąż jest kojarzone z koszykówką na najwyższym poziomie i przez wielu kibiców pozostaje miastem, które zasługuje na powrót do ligi. Nic więc dziwnego, że właśnie te kierunki wydają się dziś najbardziej naturalne w kontekście dalszej ekspansji.
Ekspansja NBA może przynieść gigantyczne zyski
Za takim ruchem mają przemawiać nie tylko względy sportowe i wizerunkowe, ale także potężny potencjał finansowy. Szacuje się, że wartość nowych franczyz mogłaby sięgnąć od siedmiu do nawet dziesięciu miliardów dolarów. To oznaczałoby wejście na poziom, który od razu ustawiłby nowe organizacje w gronie najbardziej wartościowych podmiotów w całej lidze.
Nic więc dziwnego, że pomysł rozszerzenia rozgrywek ma cieszyć się sporym poparciem wśród ludzi związanych z NBA. Oczywiście nie brakuje ostrożniejszych głosów, bo część właścicieli może mieć wątpliwości dotyczące podziału wpływów czy przyszłego układu sił. Mimo to wszystko wskazuje na to, że zwolenników tego projektu jest więcej, a temat traktowany jest bardzo poważnie.
Zmiany w konferencjach po rozszerzeniu ligi
Jeśli NBA rzeczywiście zwiększy liczbę drużyn, skutki tej decyzji nie ograniczą się wyłącznie do dopisania dwóch nowych klubów do tabeli. Taki ruch może wymusić przebudowę obecnego układu konferencji. W kuluarach mówi się, że w takim przypadku Minnesota Timberwolves albo Memphis Grizzlies mogliby zostać przeniesieni z Konferencji Zachodniej do Konferencji Wschodniej, by lepiej zrównoważyć strukturę całych rozgrywek.
Tego rodzaju korekta miałaby duże znaczenie dla logistyki, terminarza i rywalizacji sportowej. Zmiana konferencji zawsze wpływa na układ podróży, częstotliwość spotkań z konkretnymi rywalami i drogę do fazy play-off. W praktyce ekspansja mogłaby więc oznaczać nie tylko narodziny nowych marek, ale też nowe otwarcie dla części obecnych zespołów.
Pierwsze takie rozszerzenie od 22 lat
Jeśli plan zostanie zrealizowany, będzie to pierwsze powiększenie NBA od 22 lat. Ostatni raz liga zdecydowała się na taki krok, gdy do rozgrywek dołączyli Charlotte Bobcats, dziś występujący jako Charlotte Hornets. Od tamtej pory NBA rozwijała się biznesowo i medialnie, ale nie zwiększała liczby uczestników, dlatego ewentualna decyzja z tego roku miałaby wyjątkowy ciężar historyczny.
Warto zauważyć, że na podobne działania w ostatnich latach zdecydowała się już NHL. Najpierw do ligi weszli Vegas Golden Knights, a kilka lat później dołączyli Seattle Kraken. To pokazuje, że amerykański sport coraz śmielej inwestuje w nowe rynki i szuka kolejnych źródeł wzrostu. NBA może teraz pójść tą samą drogą i wykonać ruch, który po latach zostanie uznany za jeden z najważniejszych w nowoczesnej historii ligi.