Śląsk Wrocław stoi dziś przed decyzją, która może przesądzić o całej rundzie: seria bez zwycięstwa, narastająca frustracja trybun i coraz głośniejsze pytania o plan na awans sprawiają, że temat zmiany na ławce trenerskiej wraca jak bumerang. W kuluarach pojawiają się kolejne nazwiska, ale jedno z nich zaczyna brzmieć wyjątkowo konkretnie — i może wywrócić dotychczasowy układ sił we Wrocławiu.
Kryzys w Śląsku Wrocław i hamulec w walce o Ekstraklasę
Zespół ze stolicy Dolnego Śląska wpadł w wyraźny dołek. Siedem ligowych spotkań bez wygranej mocno ograniczyło margines błędu i sprawiło, że scenariusz szybkiego powrotu do Ekstraklasy przestał wyglądać tak realnie jak jeszcze niedawno. W takich momentach w klubie zaczyna liczyć się nie tylko tabela, lecz także atmosfera — a ta, przynajmniej na zewnątrz, robi się coraz cięższa.
Napięcie wynika jednak nie wyłącznie z braku zwycięstw. Wśród kibiców coraz częściej przebija się argument, że drużyna po prostu nie broni się jakością piłkarską. Nawet gdy wynik bywa „do uratowania”, gra pozostawia wiele do życzenia: za mało konkretów w ataku, kłopoty z kontrolą meczu i poczucie, że zespół nie ma wyraźnej tożsamości na boisku. A gdy brakuje zarówno punktów, jak i przekonującej gry, presja na sztab rośnie podwójnie.
Posada coraz mniej pewna
W tych okolicznościach coraz częściej mówi się o przyszłości Ante Šimundžy. Z medialnych sygnałów wynika, że jego pozycja nie jest już tak stabilna jak kilka tygodni temu. Na giełdzie potencjalnych następców przewijają się rozpoznawalne nazwiska — w tym Ryszard Tarasiewicz, który bywa łączony z wrocławskim klubem i naturalnie budzi emocje ze względu na swoją historię oraz styl pracy.
Lista kandydatów może być jednak dłuższa. Według informacji krążących w środowisku piłkarskim, władze Śląska Wrocław mają poważnie analizować zatrudnienie Roberta Kolendowicza. To trener, który od września pozostaje bez pracy po rozstaniu z Pogonią Szczecin, a jednocześnie ma za sobą sezon, który — mimo braku trofeów — został odebrany jako obiecujący.
Kolendowicz po Pogoni Szczecin: wyniki, które budują markę
Kolendowicz ma 45 lat, a w poprzednich rozgrywkach z Pogonią Szczecin był blisko wejścia do strefy dającej przepustkę do europejskich pucharów. „Portowcy” zakończyli ligę na czwartej pozycji, a do tego dotarli do finału Pucharu Polski. Taki bilans nie jest przypadkiem: zwykle oznacza, że drużyna była dobrze poukładana, konsekwentna i potrafiła regularnie punktować, nawet gdy pojawiały się trudniejsze momenty.
Co istotne, w ocenie wielu obserwatorów jego praca została zapamiętana na plus — także dlatego, że poza samymi wynikami liczył się sposób prowadzenia zespołu i rozwój drużyny w dłuższej perspektywie.
Dlaczego ten ruch może pasować Śląskowi?
Jeśli Śląsk Wrocław faktycznie szuka impulsu, Kolendowicz mógłby być wyborem pomiędzy „natychmiastowym ratunkiem” a projektem na kilka miesięcy. Z jednej strony klub potrzebuje szybkiej poprawy rezultatów, z drugiej — nie może ignorować jakości gry, bo bez stabilnego planu trudno wrócić na właściwe tory. Właśnie dlatego kandydatura trenera, który ma świeże doświadczenia z walki o wysokie cele, może być dla władz atrakcyjna.
Na razie to etap analiz i spekulacji, ale jedno jest pewne: we Wrocławiu kończy się czas na półśrodki. Jeśli seria bez zwycięstwa potrwa dłużej, temat zmiany na ławce przestanie być dyskusją „czy”, a stanie się pytaniem „kiedy”.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY