Końcówka zimowego okna transferowego może przynieść Legii kolejny mocny zwrot akcji: wszystko wskazuje na to, że Steve Kapuadi jest blisko odejścia, a jego brak w kadrze na ostatni mecz nie był przypadkiem. W tle pojawia się kierunek włoski, a w Warszawie rośnie pytanie, jak duża luka powstanie w defensywie i czy klub zdąży ją szybko załatać.
Legia może stracić Steve’a Kapuadiego w ostatniej chwili
W ostatnim dniu zimowego okna transferowego Legia Warszawa może pożegnać Steva Kapuadi. Stoper, reprezentujący Demokratyczna Republika Konga, ma być łączony z przenosinami do US Cremonese, czyli zespołu walczącego o spokojniejszą pozycję w tabeli.
Debiut Marka Papszuna i problemy kadrowe
W niedzielę Legia zagrała u siebie z Koroną Kielce, a spotkanie było oficjalnym debiutem Marka Papszuna w roli trenera stołecznego klubu. Start nie ułożył się po myśli gospodarzy, ale warto pamiętać, że zespół zmagał się tego dnia z wyraźnymi brakami personalnymi.
Z gry wypadli wahadłowi: Paweł Wszołek oraz Rúben Vinagre. Najwięcej uwagi przyciągnęła jednak nieobecność Kapuadiego, bo szybko pojawiły się sugestie, że ma ona bezpośredni związek z planowanym transferem.
Co mogły oznaczać słowa trenera?
Po meczu między wierszami dało się wyczuć, że absencja obrońcy nie wynikała z typowej rotacji czy drobnego urazu. W praktyce takie sygnały najczęściej oznaczają jedno: klub jest blisko dopięcia formalności, a zawodnik zostaje odsunięty, by uniknąć ryzyka kontuzji przed zmianą barw.
W ostatnich dniach nazwisko Kapuadiego przewijało się w kontekście Torino FC, ale ostatecznie na prowadzenie miał wyjść inny kierunek. Jeśli transfer do Cremonese faktycznie dojdzie do skutku, 27-latek trafi do ligi Serie A, gdzie czeka go intensywna walka o realizację celów zespołu. W tle mówi się o przewadze punktowej nad strefą spadkową, która daje oddech, ale nie gwarantuje spokoju do końca sezonu.
Dlaczego odejście Kapuadiego byłoby bolesne dla Legii?
Z perspektywy Papszuna utrata stopera może być szczególnie kłopotliwa. Kapuadi miał pasować do nowego ustawienia i mógł stać się jedną z ważniejszych postaci w przebudowywanej strukturze defensywy. Gdy trener zaczyna pracę w klubie i od razu traci zawodnika, którego mógł planować jako filar, robi się trudniej zarówno w kwestii organizacji gry, jak i stabilności wyników.
Kto może przyjść w zamian: obrońca i napastnik na liście potrzeb
Jeżeli Legia faktycznie sprzeda Kapuadiego, naturalnym scenariuszem jest szybka reakcja na rynku. W Warszawie może pojawić się temat wzmocnień na dwóch newralgicznych pozycjach: środkowego obrońcy (żeby nie osłabić bloku defensywnego) oraz napastnika (żeby podnieść jakość z przodu). Szczegóły ewentualnej transakcji nie są jeszcze znane, ale czas będzie tu kluczowy – przy ruchach na finiszu okna liczą się godziny.
Kapuadi był w tym sezonie zawodnikiem mocno eksploatowanym: rozegrał 28 spotkań, co przełożyło się na łącznie 2580 minut na boisku. To pokazuje, że mówimy o piłkarzu realnie ważnym dla rotacji i rytmu defensywy, a jego odejście trudno byłoby „przykryć” samą zmianą ustawienia.