Aryna Sabalenka nie zagra w IV rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie. Liderka światowego rankingu świetnie rozpoczęła spotkanie z Soraną Cirsteą, ale później straciła kontrolę nad meczem, rytmem i własnym serwisem. Rumunka wykorzystała szansę, wygrała po trzysetowej walce i sprawiła jedną z największych niespodzianek tegorocznej rywalizacji na Foro Italico.
Sabalenka zaczęła jak faworytka
Spotkanie III rundy rozpoczęło się zgodnie z przewidywaniami. Sabalenka od pierwszych gemów grała agresywnie, mocno naciskała na returnie i szybko pokazała, że chce przejąć kontrolę nad wymianami. Cirstea próbowała odpowiadać odważnie, ale w pierwszej partii często musiała bronić się przed siłą uderzeń liderki rankingu WTA.
Kluczowe było przełamanie przy stanie 1:1. Sabalenka wykorzystała serię mocnych returnów, a później pilnowała przewagi własnym serwisem. Rumunka miała tylko jedną szansę na odrobienie straty, lecz faworytka poradziła sobie w trudnym momencie. Końcówka seta znów należała do tenisistki z Mińska. Przy stanie 4:2 jeszcze raz zaatakowała podanie rywalki, wywalczyła breaka i chwilę później zamknęła partię wynikiem 6:2.
Cirstea zmieniła mecz po słabym początku drugiego seta
Drugi set również zaczął się dla Rumunki źle. Cirstea już w pierwszym gemie straciła serwis po podwójnym błędzie, a Sabalenka szybko odskoczyła na 2:0. Wydawało się, że liderka rankingu ma spotkanie pod pełną kontrolą i może spokojnie zmierzać po awans. Wtedy jednak obraz gry zaczął się zmieniać.
Cirstea poprawiła defensywę, zaczęła lepiej czytać kierunki uderzeń przeciwniczki i coraz skuteczniej naciskała na returnie. Sabalenka straciła płynność, częściej myliła się przy własnym podaniu, a kolejne gemy przyniosły serię przełamań. Rumunka wyszła na prowadzenie 4:3, a potem jeszcze mocniej przycisnęła Białorusinkę głębokimi zagraniami. Przy stanie 5:3 serwowała po seta i wykorzystała pierwszą okazję, doprowadzając do wyrównania w meczu.
Trzeci set przyniósł największe emocje
Decydująca partia rozpoczęła się od kolejnego mocnego uderzenia Cirstei. Rumunka przełamała Sabalenkę już w pierwszym gemie, czym jeszcze wyraźniej podniosła temperaturę spotkania. Liderka rankingu zareagowała jednak szybko. Przerwała serię pięciu przegranych gemów, odrobiła stratę i po chwili prowadziła 2:1.
Od tego momentu mecz zamienił się w intensywną walkę o każdy punkt. Obie tenisistki grały na wysokim poziomie, ale Cirstea częściej znajdowała sposób, by wytrącić Sabalenkę z rytmu. W piątym gemie ponownie przełamała rywalkę i objęła prowadzenie 3:2. Potem broniła własnego serwisu z dużą determinacją, choć presja rosła z każdym kolejnym punktem.
Przy prowadzeniu Cirstei 4:3 Sabalenka poprosiła o pomoc medyczną z powodu bólu dolnej części pleców. Przerwa nie zmieniła jednak nastawienia Rumunki. Doświadczona tenisistka nadal grała odważnie i długo utrzymywała przewagę. W dziesiątym gemie Sabalenka zdołała jeszcze odrobić stratę na 5:5, ale końcówka znów wymknęła jej się z rąk. Straciła serwis, a Cirstea po zmianie stron wykorzystała pierwszą piłkę meczową.
Sorana Cirstea zagra z Lindą Noskovą
Po dwóch godzinach i 13 minutach Cirstea wygrała 2:6, 6:3, 7:5. Statystyki dobrze pokazują, jak wyrównany był to pojedynek. Sabalenka miała 34 kończące uderzenia, Rumunka 22, obie zawodniczki zdobyły po sześć przełamań, ale to Cirstea wygrała o trzy punkty więcej w całym spotkaniu.
Dzięki temu zwycięstwu bilans bezpośrednich meczów Cirstei z Sabalenką wynosi 2:2. Rumunka awansowała do IV rundy turnieju WTA 1000 w Rzymie, gdzie zmierzy się z Lindą Noskovą, rozstawioną z numerem 13. Dla Cirstei, która po sezonie 2026 ma zakończyć karierę, to wyjątkowo cenny sukces. Pokonanie liderki rankingu na kortach Foro Italico pokazuje, że wciąż potrafi wygrywać mecze, w których na papierze nie jest faworytką.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY