Aston Villa wróciła na europejski szczyt. Drużyna Unaia Emery’ego pokonała Freiburg 3:0 w finale Ligi Europy i zdobyła pierwsze międzynarodowe trofeum od 1982 roku. Angielski zespół zdominował rywala po przerwie i potwierdził, że obecny projekt budowany w Birmingham należy traktować bardzo poważnie.
Unai Emery znów zrobił to w Europie
Unai Emery od lat uchodzi za specjalistę od europejskich pucharów i finał tylko to potwierdził. Hiszpan stworzył w Aston Villi zespół dobrze zorganizowany, skuteczny i bardzo pewny siebie. Droga do triumfu nie była przypadkiem. „The Villans” przegrali w całych rozgrywkach tylko dwa spotkania, a jednocześnie utrzymywali wysoką pozycję w Premier League.
Przed finałem Freiburg był stawiany w roli underdoga. Niemiecki klub i tak osiągnął historyczny wynik, ale różnica jakości w decydującym meczu okazała się wyraźna. Aston Villa potrzebowała trochę czasu, żeby złapać właściwy rytm, lecz gdy już to zrobiła, rywale nie byli w stanie odpowiedzieć.
Tielemans otworzył drogę do zwycięstwa
Początek spotkania był bardziej wyrównany, niż wielu się spodziewało. Freiburg próbował grać odważnie i długo utrudniał Anglikom budowanie akcji. Aston Villa miała problem z tworzeniem klarownych sytuacji, ale wszystko zmieniło się tuż przed przerwą.
W 42. minucie Youri Tielemans pokazał swoją klasę. Belg znakomicie wykorzystał dośrodkowanie Morgana Rogersa i efektownym strzałem z powietrza otworzył wynik meczu. To trafienie wyraźnie podcięło skrzydła niemieckiej drużynie.
Buendía dołożył prawdziwe dzieło sztuki
Aston Villa nie zamierzała zwalniać. Kilka minut po pierwszym golu prowadzenie podwyższył Emiliano Buendía. Argentyńczyk dostał piłkę od Johna McGinna przed polem karnym, obrócił się i kapitalnym uderzeniem trafił w samo okienko.
Freiburg po drugim ciosie wyglądał na zespół całkowicie zagubiony. Aston Villa kontrolowała tempo gry, odbierała rywalom przestrzeń i coraz częściej dochodziła do kolejnych okazji.
Rogers przypieczętował dominację
Trzecia bramka była już symbolem pełnej kontroli angielskiej drużyny. Niespełna kwadrans po przerwie Buendía tym razem wcielił się w rolę asystenta, a akcję wykończył Morgan Rogers. Reprezentant Anglii wślizgiem zamknął podanie i ustalił wynik na 3:0.
Od tego momentu Aston Villa spokojnie zarządzała meczem. Freiburg nie potrafił wrócić do gry, a zespół Emery’ego wyglądał dojrzale i bardzo pewnie jak na drużynę grającą o tak wielką stawkę.
Matty Cash dołożył swoją cegiełkę
Pełne 90 minut rozegrał Matty Cash. Reprezentant Polski nie znalazł się w centrum najważniejszych akcji ofensywnych, ale wykonał solidną pracę w defensywie. Mimo żółtej kartki utrzymał koncentrację i pomógł drużynie zachować czyste konto.
Dla Casha to jeden z największych sukcesów w karierze klubowej. Polak znalazł się w drużynie, która zapisała się w historii Aston Villi i przywróciła kibicom wspomnienia największych europejskich chwil.
Pierwszy europejski triumf od 1982 roku
Wygranie Ligi Europy ma dla Aston Villi ogromne znaczenie. Klub po raz pierwszy od 1982 roku zdobył europejskie trofeum, wracając do grona zespołów liczących się na międzynarodowej scenie.
To także kolejny wielki sukces Emery’ego. Hiszpan sięgnął po piąte trofeum w tych rozgrywkach i ponownie udowodnił, że przydomek „Mr. Europa League” nie jest przypadkowy. Aston Villa zakończyła sezon historycznym sukcesem, a teraz może z jeszcze większymi ambicjami patrzeć na występy w Lidze Mistrzów.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY