AKTUALNOśCI

Oficjalnie: Brady Kurtz najlepszy w IMME 2026!

IMME w Łodzi miało być pokazem siły Bartosza Zmarzlika, a skończyło się jednym z największych zaskoczeń początku sezonu. Faworyt odpadł jeszcze przed finałem, a zawody wygrał Brady Kurtz, który wysłał rywalom wyraźny sygnał przed dalszą częścią roku. Emocji nie brakowało, bo kibice zobaczyli nie tylko kilka mocnych pojedynków na torze, ale też napięcie, które przeniosło się poza sam wyścig.

Niedzielny turniej od początku toczył się w trudnych warunkach. Chłodna pogoda wyraźnie odbiła się na frekwencji, choć na co dzień łódzka publiczność nie ma wielu okazji, by oglądać w jednym miejscu tylu czołowych żużlowców rywalizujących na poziomie PGE Ekstraligi. Początek zawodów sugerował, że ogromne znaczenie będzie miało pole A, bo właśnie ono dawało wyraźną przewagę przy starcie.

IMME w Łodzi zaczęło się od niespodzianki

Już w trzecim biegu doszło jednak do sytuacji, która pokazała, że sam moment wyjazdu spod taśmy nie musi jeszcze przesądzać o zwycięstwie. Zmarzlik co prawda najlepiej ruszył z najlepszego pola, ale na przeciwległej prostej został minięty przez Przemysława Pawlickiego. Zawodnik Stelmetu Falubazu Zielona Góra nie oddał prowadzenia i dowiózł triumf do mety, notując jeden z ważniejszych momentów pierwszej fazy imprezy.

Z czasem tor zaczął oferować więcej możliwości. Po dość zachowawczym początku kibice doczekali się znacznie ciekawszego ścigania. Jedną z efektowniejszych akcji przeprowadził Leon Madsen, który potrafił wykorzystać szeroką część nawierzchni i w widowiskowy sposób wyprzedził Wiktora Przyjemskiego. W drugiej części turnieju nie liczył się już wyłącznie refleks na starcie, bo coraz większą rolę odgrywało też wyczucie środkowej części toru i umiejętność dopasowania się do zmieniających się warunków.

Faworyci nie wszyscy wytrzymali próbę

Po trzech seriach wydawało się, że najwięcej argumentów mają Artiom Łaguta, Bartosz Zmarzlik i Jack Holder. To właśnie ta trójka prezentowała się najszybciej, a Holder dodatkowo wykręcił najlepszy czas dnia. Końcówka zawodów ułożyła się jednak inaczej, niż można było przypuszczać. Bezpośredni awans do finału wywalczyli Brady Kurtz i Mikkel Michelsen, a reszta musiała szukać swojej szansy w biegu ostatniej szansy.

Turniej wyraźnie pokazał też, że nie był to jedynie luźny sprawdzian przed ligą. Po 19. biegu zrobiło się gorąco między Piotrem Pawlickim a Leonem Madsenem. Po kontakcie na torze emocje nie opadły, a napięcie przeniosło się do parku maszyn, gdzie doszło do przepychanek i ostrej wymiany zdań. To tylko potwierdziło, że stawka zawodów była traktowana przez uczestników bardzo poważnie.

Zmarzlik odpadł, Kurtz wygrał finał

Największa sensacja przyszła w momencie, gdy rozegrano pierwszy wyścig ostatniej szansy. Na starcie stanęli Zmarzlik, Łaguta, Emil Sajfutdinow i Martin Vaculik. To właśnie Słowak okazał się najlepszy, a pięciokrotny mistrz świata musiał pożegnać się z marzeniami o triumfie. W drugim takim biegu awans do finału wywalczył Przemysław Pawlicki, który zostawił za sobą między innymi Holdera.

W decydującym wyścigu najlepiej pierwszy łuk rozegrał Kurtz i później kontrolował już sytuację aż do mety. Drugie miejsce zajął Vaculik, a trzeci był Michelsen. Pawlicki, jedyny Polak w finałowej stawce, tym razem nie odegrał już większej roli. Zwycięstwo Australijczyka można odczytywać jako mocną zapowiedź tego, że w walce o najwyższe cele w tym sezonie znów będzie bardzo groźny.

Wyniki IMME 2026 w Łodzi

Czołówka turnieju wyglądała następująco:

    1. Brady Kurtz
    1. Martin Vaculik
    1. Mikkel Michelsen
    1. Przemysław Pawlicki
    1. Bartosz Zmarzlik
    1. Jack Holder
    1. Piotr Pawlicki
    1. Emil Sajfutdinow

Na minus trzeba zapisać występ kilku nazwisk, po których można było oczekiwać więcej. Słabo zaprezentowali się Patryk Dudek, Wiktor Przyjemski i Damian Ratajczak, którzy byli dalecy od swojej optymalnej dyspozycji. Problemy sprawiała też maszyna startowa — aż pięć razy trzeba było powtarzać biegi z powodu nierównego podnoszenia taśmy. To detal, który nie powinien mieć miejsca na takiej imprezie, a jednak znów stał się jednym z tematów po zawodach. W Łodzi nie brakowało więc sportowych historii, zaskoczeń i sygnałów, że początek sezonu może zwiastować naprawdę pasjonującą walkę na krajowych torach i w cyklu Grand Prix.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY