Marco Paixão zostawił w Ekstraklasie ślad, którego nie da się pomylić z żadnym innym: bramki strzelał seriami, a gdy wpadał w rytm, potrafił sam wygrać mecz. Teraz portugalski napastnik zamknął ważny rozdział — w mediach społecznościowych poinformował, że kończy piłkarską karierę, a fani wracają pamięcią do jego najlepszych sezonów w Polsce.
Decyzję o zakończeniu gry ogłosił pod koniec lutego. Dla wielu kibiców to symboliczny moment, bo Paixão kojarzy się z czasami, gdy w lidze coraz śmielej rozpychali się zagraniczni snajperzy, a on należał do tych, którzy od razu podnieśli poprzeczkę.
Marco Paixão w Ekstraklasie: wejście z przytupem i liczby, które mówią wszystko
Portugalczyk trafił do Polski przed sezonem 2013/2014, podpisując kontrakt ze Śląskiem Wrocław. Już w pierwszych miesiącach pokazał, że ma instynkt łowcy — potrafił znaleźć się tam, gdzie piłka spadała „na nos”, ale równie często kończył akcje precyzyjnym uderzeniem po krótkim zamachu.
W barwach Śląska Wrocław rozegrał łącznie 66 spotkań, w których zdobył 34 bramki i dołożył sześć asyst. To był okres, w którym wyrósł na napastnika gwarantującego regularność: nawet jeśli nie błyszczał przez cały mecz, wystarczała mu jedna okazja, by przesądzić o wyniku.
Sparta Praga i szybki powrót: etap, który nie spełnił oczekiwań
Po wygaśnięciu umowy we Wrocławiu w czerwcu 2015 roku Paixão spróbował sił poza Ekstraklasą i przeniósł się do Sparty Praga. Ten ruch miał być krokiem naprzód, ale w praktyce okazał się trudny — Portugalczyk nie zdołał wywalczyć stałego miejsca w wyjściowym składzie.
Po pół roku wrócił więc do polskiej ligi, wybierając Lechię Gdańsk. Ten powrót można uznać za jeden z tych momentów w karierze, gdy właściwa decyzja zapada szybko — a potem procentuje przez kolejne sezony.
Lechia Gdańsk i korona króla strzelców: sezon, który zapisał się w historii
W Lechii Gdańsk Paixão zagrał 68 meczów, strzelił 34 gole i zanotował sześć asyst. Statystyki są niemal lustrzanym odbiciem tego, co pokazał wcześniej w Śląsku, ale w Gdańsku dołożył coś jeszcze: status ligowej gwiazdy, na której opiera się cały plan ofensywny.
Najmocniej wybrzmiał sezon 2016/2017, gdy Portugalczyk został królem strzelców Ekstraklasy. Zdobył wtedy 18 bramek — tyle samo co Marcin Robak z Lecha Poznań — i udowodnił, że o najważniejsze indywidualne wyróżnienia można walczyć bez względu na klubowe barwy czy styl drużyny.
Ostatnie lata kariery i „bliźniaczy” ślad w lidze
Po wygaśnięciu kontraktu z Lechią Gdańsk w czerwcu 2018 roku Paixão kontynuował karierę za granicą. Występował w Turcji — w Altayu, Şanlıurfasporze i Bandırmasporze — a później także w Grecji, gdzie grał w Kallithei. To był etap bardziej wędrowny, ale wciąż oparty na tym samym atucie: skuteczności w polu karnym.
Ciekawostką pozostaje fakt, że Marco przetarł w Polsce szlak swojemu bliźniakowi. Flávio Paixão dołączył do niego w 2014 roku, również podpisał kontrakt ze Śląskiem Wrocław, a potem grał w Lechii Gdańsk. Z czasem został najskuteczniejszym obcokrajowcem w historii Ekstraklasy ze 108 trafieniami, a tuż za nim czai się Jesús Imaz, który ma obecnie o jedną bramkę mniej.