Na Stamford Bridge zrobiło się naprawdę nerwowo. Chelsea nie tylko boleśnie przegrała z Manchesterem City, ale też pogłębiła kryzys, który coraz mocniej odbija się na jej pozycji w tabeli i atmosferze wokół zespołu. Seria nieudanych występów zaczyna ciążyć londyńczykom tak bardzo, że do gry wracają statystyki, których w klubie nikt nie chce pamiętać.
Chelsea uległa u siebie Manchesterowi City 0:3, a skala tej porażki dobrze oddaje problemy drużyny w ostatnich tygodniach. Zespół z zachodniego Londynu przegrał już pięć z sześciu poprzednich spotkań, przez co zamiast myśleć o ataku na czołówkę, musi coraz bardziej martwić się o to, jak zatrzymać wyraźny zjazd formy.
Sytuacja jest tym bardziej rozczarowująca, że jeszcze niedawno wokół drużyny dało się wyczuć większy optymizm. Po efektownym zwycięstwie 7:0 nad Port Vale w Pucharze Anglii można było liczyć, że Chelsea złapie odpowiedni rytm przed trudniejszą częścią sezonu. Mecz z Manchesterem City brutalnie zweryfikował jednak te nadzieje i pokazał, jak duży dystans dzieli obecnie londyńczyków od ścisłej ligowej elity.
Chelsea w kryzysie po porażce z Manchesterem City
Spotkanie na Stamford Bridge od początku układało się pod dyktando gości. Zespół Pepa Guardioli przejął kontrolę nad wydarzeniami na boisku i nie pozwolił Chelsea rozwinąć skrzydeł. Gospodarze nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki, a końcowy wynik 0:3 tylko potwierdził przewagę mistrzów Anglii.
Dla Chelsea ten rezultat oznacza nie tylko kolejną stratę punktów, ale też pogłębienie kryzysu, który zaczyna przybierać coraz bardziej niepokojące rozmiary. Drużyna miała walczyć o miejsce dające awans do Ligi Mistrzów, lecz ostatnie tygodnie sprawiły, że realizacja tego planu mocno się skomplikowała. Zespół wyraźnie stracił pewność siebie, a kolejne porażki tylko zwiększają presję.
Fatalna seria Chelsea w Premier League
Najbardziej wymowny jest bilans ligowy. Chelsea przegrała trzy kolejne mecze w Premier League, a w żadnym z nich nie potrafiła zdobyć nawet jednej bramki. Po starciach z Newcastle United i Evertonem przyszła porażka z Manchesterem City, która dobitnie pokazała, jak duże problemy londyńczycy mają dziś w ofensywie.
To właśnie brak skuteczności staje się jednym z najpoważniejszych problemów zespołu. Nawet jeśli Chelsea potrafi momentami utrzymywać się przy piłce czy próbować budować akcje, nie przekłada się to na konkrety pod bramką rywala. W efekcie każdy kolejny mecz bez gola jeszcze mocniej obciąża drużynę psychicznie i sprawia, że wyjście z kryzysu staje się coraz trudniejsze.
Niechlubny rekord na Stamford Bridge
Seria trzech ligowych porażek z rzędu bez zdobytej bramki zapisała się w historii klubu w wyjątkowo niechciany sposób. Chelsea nie miała tak złego bilansu w rozgrywkach ligowych od 1998 roku. To statystyka, która najlepiej pokazuje, z jak głębokim problemem mierzy się obecnie drużyna.
Dla kibiców to szczególnie bolesne, bo mowa o klubie przyzwyczajonym do walki o najwyższe cele i regularnego wywierania presji na rywalach. Teraz to Chelsea sama znajduje się pod coraz większym naciskiem. Jeśli zespół szybko nie zareaguje, ambicje związane z grą w Lidze Mistrzów mogą ustąpić miejsca dużo bardziej przyziemnym obawom o to, jak zakończyć sezon bez dalszych kompromitujących wpadek.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY