Timi Zajc zaliczył w tym sezonie wyjątkowo kosztowną serię wpadek sprzętowych. Najpierw stracił świetny wynik po inauguracji 74. Turnieju Czterech Skoczni, a chwilę później historia powtórzyła się w jeszcze bardziej dotkliwy sposób. Druga dyskwalifikacja oznacza bowiem nie tylko kolejne skreślenie z protokołu, ale też „czerwoną kartkę” i koniec jego udziału w całej imprezie.
Turniej Czterech Skoczni 2025/26: mocny start w Oberstdorfie i nagły zwrot akcji
Tradycyjnie pierwsze zawody Turnieju Czterech Skoczni odbyły się w Oberstdorfie. Sportowo Słoweniec spisał się znakomicie – początkowo był klasyfikowany bardzo wysoko, a konkurs zakończył tuż za zwycięzcą, dzieląc drugie miejsce ex aequo z innym rywalem. Wydawało się, że może włączyć się do walki o końcowy triumf w 74. edycji TCS.
Chwilę po zawodach nadeszła jednak informacja, która wywróciła wszystko do góry nogami: Zajc został skreślony z wyników za nieregulaminowy kombinezon.
Dyskwalifikacja Zajca: nogawka krótsza o 3 milimetry
Powód kary brzmiał wręcz absurdalnie precyzyjnie – kontrolerzy stwierdzili, że nogawka kombinezonu była za krótka o 3 milimetry. W skokach narciarskich przepisy dotyczące stroju są bezlitosne, bo nawet minimalna różnica może mieć wpływ na aerodynamikę. Efekt dla Zajca był jednak gigantyczny: zamiast solidnej pozycji po pierwszym konkursie, dostał „zero” i praktycznie wypisał się z realnej walki o zwycięstwo w całym cyklu.
W kolejnych dniach Słoweniec przystąpił do rywalizacji o miejsce w następnym konkursie w Garmisch-Partenkirchen i wywalczył awans. Mimo tego nie pojawił się jednak w samych zawodach, co od razu podkręciło plotki, że w tle znów są problemy sprzętowe.
Druga wpadka: znów nieregulaminowy kombinezon, tym razem 4 milimetry
Jak się okazało, sprawa nie była jednorazowym potknięciem. Zajc ponownie został ukarany za nieprzepisowy strój – i znów chodziło o zbyt krótką nogawkę, tym razem o 4 milimetry. To już nie wyglądało na pechową „drobnostkę”, tylko na poważny błąd w przygotowaniu sprzętu lub brak reakcji na wcześniejsze ostrzeżenie.
Najdotkliwsza konsekwencja przyszła od razu: ponieważ była to druga dyskwalifikacja Słoweńca w tym sezonie, dostał czerwoną kartkę. W praktyce oznacza to, że nie zobaczymy go już do końca rywalizacji w Turnieju Czterech Skoczni. Dla zawodnika jego klasy to jedna z najbardziej bolesnych możliwych kar – zwłaszcza że wszystko zaczęło się od obiecującego występu w inauguracji.
Ten sam kombinezon co w Oberstdorfie? Kulisy, które tylko pogarszają obraz
Dodatkowego smaku całej historii dodały informacje przekazane przez jednego z dziennikarzy śledzących temat. Według jego relacji Zajc miał skakać w kwalifikacjach w tym samym kombinezonie, który wcześniej przyniósł mu dyskwalifikację w Oberstdorfie. Jeśli rzeczywiście tak było, tłumaczyłoby to, dlaczego kontrolerzy nie mieli wątpliwości – i dlaczego sprawa jest odbierana jako przykład braku wyciągnięcia wniosków.
Nie tylko Zajc: kary także dla Jasona Colby’ego i Fatiha Ardy Ipcioglu
Warto dodać, że tego dnia problemy z przepisami sprzętowymi dotknęły też innych skoczków. Jason Colby został zdyskwalifikowany jeszcze przed oddaniem skoku, natomiast Fatih Arda Ipcioglu – już po swojej próbie – otrzymał kolejną karę w tym sezonie, co pokazuje, że kontrolerzy w Turnieju Czterech Skoczni trzymają linię bardzo twardo i nie ma mowy o „przymykaniu oka”.
Dla Zajca ta historia jest jednak wyjątkowo brutalna: dwie dyskwalifikacje, minimalne różnice w pomiarach, a w konsekwencji całkowite wykluczenie z najważniejszego turnieju zimy. W Turnieju Czterech Skoczni margines błędu bywa mały – ale tym razem okazał się dosłownie milimetrowy.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY