Raków Częstochowa odsłonił aktualną sytuację zdrowotną kadry, a najwięcej niepokoju budzi przypadek Frana Tudora. Kapitan zespołu wypadnie z gry na dłużej, co dla sztabu oznacza poważny problem przed kolejnymi tygodniami rywalizacji. Problemy zdrowotne pojawiły się po dwóch wymagających meczach i pokazują, jak wysoka intensywność spotkań potrafi odbić się na zespole.
W ostatnich dniach częstochowianie rozegrali dwa trudne spotkania. Najpierw zmierzyli się z Fiorentiną w Lidze Konferencji, gdzie przegrali 1:2, a następnie podzielili się punktami z Legią Warszawa po remisie 1:1 w Ekstraklasie. Oba mecze kosztowały drużynę sporo sił, a ich skutkiem okazały się także kolejne urazy w zespole.
W klubowym raporcie medycznym znalazło się kilka nazwisk. Problemy zdrowotne dotknęły zawodników, którzy ucierpieli zarówno w europejskim pucharze, jak i podczas ligowej rywalizacji. Najpoważniej wygląda sytuacja Tudora, ale sztab musi uważnie przyglądać się również pozostałym piłkarzom, bo każdy z nich może mieć znaczenie w nadchodzących spotkaniach.
Fran Tudor wypada z gry na najdłużej
Najgorsze informacje dotyczą właśnie Frana Tudora. U zawodnika doszło do nasilenia wcześniejszych problemów związanych z mięśniami podudzia. To oznacza, że przerwa kapitana Rakowa potrwa od czterech do sześciu tygodni. Dla drużyny to wyraźny cios, bo chodzi nie tylko o ważne ogniwo boiskowe, ale również o jednego z liderów zespołu.
Przy korzystnym przebiegu leczenia i rehabilitacji Tudor mógłby wrócić do gry pod koniec kwietnia. Na razie jednak sztab musi zakładać ostrożniejszy scenariusz i przygotować wariant funkcjonowania drużyny bez jednego ze swoich kluczowych piłkarzy. W praktyce oznacza to konieczność szukania innych rozwiązań personalnych na najbliższe tygodnie.
Michael Ameyaw także pauzuje po meczu z Fiorentiną
Urazu w spotkaniu z włoskim zespołem nabawił się również Michael Ameyaw. W jego przypadku chodzi o naciągnięcie mięśnia dwugłowego, które ma wykluczyć go z gry na około trzy tygodnie. To kolejna absencja, która ogranicza pole manewru trenerowi i zmniejsza liczbę dostępnych opcji w ofensywie oraz przy rotacji składem.
Choć przerwa Ameyawa ma być krótsza niż w przypadku Tudora, również tutaj nie można mówić o dobrej wiadomości. Przy napiętym terminarzu nawet kilka tygodni poza grą może mieć wpływ na rytm zawodnika oraz jego dyspozycję po powrocie. Dla Rakowa to więc moment, w którym trzeba umiejętnie zarządzić zasobami kadrowymi.
Isak Brusberg i Lamine Diaby-Fadiga pod obserwacją
Nieco bardziej optymistycznie wyglądają informacje dotyczące Isaka Brusberga. Po meczu z Legią Warszawa zawodnik trafił ze stadionu do szpitala, jednak przeprowadzone badania nie wykazały poważniejszych problemów. Wszystko wskazuje na to, że skończy się jedynie na krótkiej przerwie i kilku dniach odpoczynku.
W przypadku Lamine’a Diaby’ego-Fadigi sytuacja pozostaje mniej jednoznaczna. Piłkarz przeciążył ścięgno Achillesa, a dokładna ocena jego stanu ma dopiero przynieść odpowiedź, jak długo potrwa ewentualna pauza. Wiadomo już jednak, że z powodu tego problemu nie poleci na zgrupowanie reprezentacji Gwinei, o czym sam wcześniej poinformował w mediach społecznościowych.
Raków Częstochowa czeka na ważny mecz z Widzewem Łódź
Na dziś w klubie można mówić o dwóch poziomach zmartwień. Z jednej strony są zawodnicy, których urazy wymagają dłuższego leczenia, z drugiej ci, przy których nadal istnieje szansa na szybszy powrót. Aktualny bilans wygląda następująco:
- Fran Tudor: przerwa od czterech do sześciu tygodni,
- Michael Ameyaw: około trzech tygodni pauzy,
- Isak Brusberg: kilka dni odpoczynku,
- Lamine Diaby-Fadiga: trwa dokładna ocena stanu zdrowia.
Raków zajmuje obecnie szóste miejsce w tabeli i już 4 kwietnia zagra z Widzewem Łódź. Do tego spotkania sztab będzie próbował doprowadzić drużynę do możliwie najlepszej gotowości, choć już teraz wiadomo, że nie wszyscy zawodnicy będą mogli pomóc zespołowi. Największym wyzwaniem pozostaje zastąpienie Tudora i odpowiednie rozłożenie obciążeń w kadrze, która w ostatnich dniach wyraźnie odczuła skutki intensywnej rywalizacji.