Nazwisko Marka Zająca wielu kibicom automatycznie przywołuje złote lata Wisły Kraków, ale jego zawodowa mapa ma znacznie więcej punktów niż Reymonta. Teraz dopisuje kolejny: Makau. Właśnie tam ma poprowadzić drużynę MUST IPO, a to wyzwanie brzmi jak historia, która może zaskoczyć nawet tych, którzy sądzą, że o polskich szkoleniowcach za granicą słyszeli już wszystko.
52-latek jako piłkarz potrafił odnaleźć się w kilku rolach: grał jako defensywny pomocnik, a także na środku i prawej stronie obrony. Dzięki temu był zawodnikiem „od zadań”, cenionym za odpowiedzialność, ustawienie i pracę bez piłki.
Wisła Kraków i lata, które zbudowały rozpoznawalność
Najmocniej w pamięci zapisał się jego okres w Wiśle Kraków. W latach 1997–2002 współtworzył zespół, który dominował w kraju i regularnie dostarczał kibicom emocji w Europie. Na krajowym podwórku ten etap przyniósł mu dwa mistrzostwa Polski, a do tego Puchar i Superpuchar Polski.
Równie ważne były mecze międzynarodowe, które budowały rangę klubu i piłkarzy. Wisła z tamtego czasu mierzyła się z rywalami z najwyższej półki – w pamięci wielu zostały starcia z Parmą, FC Barceloną, FC Porto czy Interem Mediolan. Dla Zająca był to okres, w którym doświadczenie zbierane na tle europejskich marek procentowało w dalszej karierze.
Turcja, Chiny i płynne przejście do roli trenerskiej
Po krakowskim rozdziale grał jeszcze m.in. w Zagłębiu Lubin, a później spróbował sił poza Polską – także w Turcji i w Chinach. Właśnie w Chinach zakończył piłkarską karierę w 2009 roku, ale – co istotne – nie odciął się od futbolu, tylko zaczął budować nową ścieżkę.
Z czasem pojawiły się pierwsze zadania trenerskie: praca w roli asystenta w Guangzhou City, opieka nad rezerwami Shenzhen FC, a także samodzielna posada w R&F Hong Kong. Nie były to etapy zwieńczone głośnymi trofeami, ale pozwoliły mu poznać realia szkolenia w Azji, inne tempo pracy, inną kulturę piłkarską i odmienne oczekiwania wobec trenera.
MUST IPO z Makau: powrót na ławkę po przerwie
Teraz Marek Zając wraca do pracy jako pierwszy szkoleniowiec po blisko ośmiu latach przerwy – i robi to w miejscu, które dla polskiego kibica brzmi egzotycznie. MUST IPO to klub z Makau, regularnie występujący w tamtejszej ekstraklasie od sezonu 2011/2012.
W ostatnich latach drużyna stała się jednym z filarów lokalnej ligi, co potwierdzają zdobyte tytuły: pięć mistrzostw oraz dwa krajowe puchary. W trwających rozgrywkach zespół zanotował na razie dwa zwycięstwa i jedną porażkę, a więc nowy trener przejmuje ekipę, która ma ambicje, historię sukcesów i konkretne oczekiwania.
Polscy trenerzy w dalekich ligach: rosnąca mapa kierunków
Zając nie jest jedynym polskim nazwiskiem, które w ostatnim czasie pojawia się w mniej oczywistych piłkarskich lokalizacjach. Maciej Skorża ponownie prowadzi Urawę Red Diamonds, pokazując, że Azja potrafi być dla polskich szkoleniowców środowiskiem do budowania poważnej marki.
Z kolei Czesław Michniewicz pracował niedawno m.in. w saudyjskim Abha Club oraz w marokańskim AS FAR Rabat. W mniej renomowanych ligach można też znaleźć Kazimierza Jagiełłę w mauretańskim FC Nouadhibou czy Sławomira Cisakowskiego w estońskim Nõmme United. Na tym tle ruch z udziałem Marka Zająca wpisuje się w trend, ale jednocześnie ma swój wyjątkowy smak: to próba wykorzystania wieloletniego doświadczenia z Azji w roli, która może przynieść najbardziej widoczne efekty.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY