AKTUALNOśCI

Oficjalnie: FIS ukarało Norwegię za oszustwo z zeszłego sezonu!

To miała być sportowa kulminacja sezonu, a skończyło się jednym z najgłośniejszych kryzysów w nowoczesnych skokach narciarskich. Międzynarodowa Federacja Narciarska ogłosiła zakończenie postępowania dotyczącego skandalu sprzętowego z mistrzostw świata w Trondheim. Decyzje są jednoznaczne: odpowiedzialność spadła przede wszystkim na ludzi z zaplecza kadry, a konsekwencje są dotkliwe i długoterminowe.

Kombinezony z „dodatkiem”: jak wybuchła afera na dużej skoczni

Sprawa zaczęła się w marcu 2025 roku po konkursie na dużym obiekcie. Po zawodach doszło do dyskwalifikacji dwóch Norwegów – Mariusa Lindvika oraz Johanna Andre Forfanga. Kontrola sprzętu wykazała ingerencję w kombinezony, która miała poprawić parametry lotu. Chodziło o wszycie usztywniających elementów w newralgicznych miejscach stroju, co mogło przełożyć się na lepszą aerodynamikę i przewagę nad rywalami.

W konsekwencji uruchomiono dochodzenie, a temat stał się problemem nie tylko sportowym, ale i wizerunkowym: w skokach, gdzie detale sprzętowe mają ogromne znaczenie, każda taka historia uderza w zaufanie do wyników.

Zawieszenia dla zawodników: trzy miesiące przerwy i grzywny

Sankcje objęły również samych skoczków. Lindvik i Forfang zostali ukarani trzymiesięcznym zawieszeniem, a dodatkowo nałożono na nich grzywny po 2000 franków szwajcarskich. Co istotne, konsekwencje zahaczyły też o początek sezonu letniego – mimo że jeden z nich zdążył jeszcze zaliczyć start w inauguracji Letniego Grand Prix w Courchevel i wygrać konkurs, wkrótce potem pauza weszła w życie. Obaj przyjęli odpowiedzialność, podkreślając, że powinni byli lepiej kontrolować to, co dzieje się ze sprzętem.

Najsurowsze kary dla trenerów: 18 miesięcy i 5000 franków od osoby

Najwięcej znaków zapytania dotyczyło losu członków sztabu. W centrum sprawy znaleźli się: główny trener Magnus Brevig, jego współpracownik Thomas Lobben oraz specjalista odpowiedzialny za sprzęt Adrian Livelten. Cała trójka była zawieszona od czasu wybuchu afery, a finał postępowania przyniósł konkretne rozstrzygnięcia.

Federacja zdecydowała o 18-miesięcznej dyskwalifikacji dla każdego z nich. Okres kary liczony jest od 8 stycznia 2026 roku, z uwzględnieniem zawieszenia tymczasowego obowiązującego od 12 marca 2025. Dodatkowo każdy z ukaranych ma zapłacić 5000 franków szwajcarskich – jako udział w kosztach postępowania i dochodzenia. To sygnał, że FIS chce postawić wyraźną granicę i pokazać, iż manipulacje sprzętowe będą traktowane jak naruszenie fundamentów rywalizacji.

Czy będzie odwołanie i co to zmienia w skokach?

Na ten moment nie ma jasnej informacji, czy którykolwiek z ukaranych zdecyduje się walczyć o zmianę decyzji. Niezależnie od dalszych kroków jedno jest pewne: sprawa Trondheim będzie punktem odniesienia dla kolejnych sezonów. Federacja dostała pretekst, by zaostrzyć podejście do kontroli kombinezonów, a zespoły – powód, by jeszcze mocniej pilnować procedur w serwisie.

W tle pozostaje pytanie, jak afera odbiła się na samej kadrze. W obecnym sezonie Norwegowie nie dominują – najwyżej z nich klasyfikowany Kristoffer Eriksen Sundal zajmuje 14. miejsce w generalce Pucharu Świata. Trudno nie odnieść wrażenia, że po sprzętowym trzęsieniu ziemi zespół próbuje odbudować zaufanie i stabilność, ale na razie robi to bez fajerwerków.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY