Iga Świątek po trudniejszym starcie w Melbourne wyraźnie podkręciła tempo i w drugiej rundzie pokazała tenis, na który czekali kibice. Z Marie Bouzkovą zagrała dojrzalej, czytelniej taktycznie i – co najważniejsze – w kluczowych momentach przejęła pełną kontrolę nad wydarzeniami na korcie, wygrywając 6:2, 6:3.
Iga Świątek w Australian Open: rosnąca forma w idealnym momencie
Polscy kibice w tegorocznym Australian Open od początku mieli na kogo liczyć, ale to występ Świątek przyciągał największą uwagę. Wiceliderka rankingu WTA jechała do Melbourne jako jedna z głównych faworytek, jednak pierwszy mecz nie był spacerem. Spotkanie otwarcia wymagało cierpliwości i odporności psychicznej, bo rywalka potrafiła narzucić twarde warunki i długo trzymać wynik „na styku”. Mimo to Świątek wyszła z tej próby zwycięsko, a druga runda miała odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: czy Polka szybko wejdzie na wyższy poziom jakości.
Świątek – Bouzkova: początek pod dyktando Polki
Starcie z Bouzkovą od pierwszych piłek wyglądało inaczej niż wcześniejsza przeprawa. Świątek dobrze ustawiła się do wymian, szybko złapała rytm serwisowy i od razu spróbowała przejąć inicjatywę. Najpierw spokojnie utrzymała własne podanie, a chwilę później dopięła plan na returnie, notując przełamanie. Czeszka zareagowała zadziornie – w długim, szarpanym gemie wykorzystała moment słabszej precyzji po stronie Polki i odrobiła stratę.
To był jednak tylko krótki sygnał ostrzegawczy. Bouzkova nie zdołała utrzymać stabilności, a Świątek szybko odzyskała przewagę, ponownie przełamując serwis rywalki. W tym fragmencie meczu różnica była widoczna: Polka czyściej trafiała w narożniki, lepiej dobierała moment przyspieszenia i częściej kończyła akcje na własnych warunkach.
Pierwszy set rozstrzygnięty serią przełamań
Gdy wynik zaczął układać się po myśli Świątek, jej gra nabrała swobody. Polka poprawiła jakość pierwszego podania, dzięki czemu łatwiej otwierała wymiany, a na returnie konsekwentnie wywierała presję. Przy prowadzeniu 4:1 utrzymała przewagę bez nerwowych przestojów, a klucz do domknięcia seta pojawił się w końcówce. W ósmym gemie Świątek dopisała kolejne przełamanie, co przypieczętowało wynik 6:2 i potwierdziło, że tym razem nie zamierza oddawać meczu przypadkowi.
Drugi set: chwilowy kryzys i szybka odpowiedź
Początek drugiej partii znów należał do Polki, ale Bouzkova znalazła moment, by wrócić do gry. Po własnym utrzymanym podaniu Czeszka przełamała Świątek i nagle zrobiło się 3:1. Wydawało się, że spotkanie może wejść w bardziej nerwową fazę, gdzie jedno potknięcie potrafi zmienić dynamikę na dłużej.
Świątek zareagowała jednak jak zawodniczka z najwyższej półki. Zamiast szukać ryzykownych skrótów, uporządkowała wymiany, podkręciła intensywność na nogach i zaczęła częściej spychać rywalkę do defensywy. Przełamanie powrotne przyszło stosunkowo szybko, a gdy Polka odzyskała pewność przy własnym serwisie, widać było, że wraca do scenariusza z pierwszego seta.
Końcówka pod pełną kontrolą: 6:3 i awans
Od momentu wyrównania Świątek nie wypuściła już inicjatywy. Utrzymywała wysoki procent bezpiecznych zagrań, dokładała presję returnem i konsekwentnie zmuszała Bouzkovą do grania „piłki jeszcze jednej” bez komfortu skracania akcji. W decydującym fragmencie Polka dołożyła kolejne przełamanie, a potem spokojnie domknęła mecz. Po wykorzystaniu trzeciej piłki meczowej wygrała 6:3, potwierdzając awans do kolejnej rundy bez zbędnych komplikacji.
Zwycięstwo z Bouzkovą oznacza, że Świątek zameldowała się w trzeciej rundzie turnieju. Tam czeka ją pojedynek z Anną Kalinską. Jeśli Polka utrzyma poziom z drugiej rundy – lepszą dyscyplinę taktyczną, szybszy powrót po gorszych momentach i większą kontrolę nad własnym serwisem – może wejść w kolejny mecz z solidnym fundamentem.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY