Jarosław Królewski zabrał głos w sprawie kontaktów Adriana Siemieńca z sędziami przed meczem Jagiellonii Białystok z GKS-em Katowice. Właściciel i prezes Wisły Kraków uważa, że sytuacja wymaga zdecydowanej reakcji i nie powinna być traktowana jako normalny element funkcjonowania środowiska piłkarskiego. Jego zdaniem szczególne wątpliwości budzi korespondencja dotycząca kartek dla zawodników zagrożonych pauzą, a cała sprawa może negatywnie wpływać na zaufanie do rozgrywek. Jednocześnie Królewski zaznaczył, że krytyka dotyczy konkretnego zachowania, a nie osoby czy dorobku szkoleniowca Jagiellonii.
Królewski chce zdecydowanej reakcji w sprawie Siemieńca
Sprawa dotyczy ujawnionych przez WP SportoweFakty kontaktów Siemieńca z sędziami Arkadiuszem Kamilem Wójcickim oraz Pawłem Raczkowskim przed spotkaniem 33. kolejki poprzedniego sezonu PKO Ekstraklasy z GKS-em Katowice. Z opublikowanych informacji wynika, że trener Jagiellonii poruszał w korespondencji temat zawodników zagrożonych zawieszeniem za kartki. Królewski zwrócił uwagę zarówno na sam charakter takiego kontaktu, jak i na reakcję jednego z arbitrów, która jego zdaniem rodzi pytania o standardy obowiązujące w polskiej piłce.
Prezes Wisły podkreślił, że problem nie powinien być bagatelizowany ani przedstawiany jako powszechna i akceptowalna praktyka. W jego ocenie sędzia powinien koncentrować się wyłącznie na prowadzeniu spotkania, a jakiekolwiek wcześniejsze ustalenia czy sygnalizowanie kwestii związanych z kartkami mogą podważać zaufanie do bezstronności rozgrywek. Królewski uważa, że jeśli podobne kontakty rzeczywiście są traktowane w środowisku jako coś normalnego, należy jasno wyznaczyć granicę i zakończyć tego typu praktyki.
Właściciel Wisły Kraków mówi o problemie wizerunkowym
Królewski zwrócił również uwagę na szerszy wymiar całej sytuacji. Jego zdaniem trudno budować wiarygodność Ekstraklasy w oczach inwestorów, sponsorów czy partnerów, jeśli pojawiają się wątpliwości dotyczące relacji pomiędzy trenerami a sędziami. Krytycznie ocenił również sposób reagowania na sprawę i przekonywał, że nie powinno się sprowadzać jej do nieistotnego incydentu.
Jednocześnie zaznaczył, że jego stanowisko nie jest atakiem personalnym na Siemieńca. Nie podważa umiejętności trenera Jagiellonii ani jego cech jako człowieka, lecz wskazuje na konkretne zachowanie, które według niego narusza standardy fair play i zasady obowiązujące uczestników ligowej rywalizacji. W ocenie Królewskiego właśnie dlatego potrzebny jest czytelny sygnał, że podobne sytuacje nie powinny mieć miejsca.
Kibice Wisły reagowali podczas meczu z Jagiellonią
Dzień po ujawnieniu sprawy Jagiellonia zagrała na wyjeździe z Wisłą Kraków i przegrała 0:2. Podczas spotkania kibice gospodarzy odnosili się do całego zamieszania w swoich przyśpiewkach, co dodatkowo zwiększyło zainteresowanie sprawą. Królewski przyznał później, że spodziewał się takiej reakcji trybun i uważał, że temat mógł zostać szybciej wygaszony poprzez wcześniejsze przyznanie się do błędu oraz przeprosiny.
Siemieniec przeprosił dopiero w poniedziałek przed południem. Do tego momentu sprawa pozostawała jednym z najgłośniejszych tematów wokół Ekstraklasy, a Królewski należał do osób domagających się jasnego stanowiska i wyznaczenia zasad dotyczących kontaktów trenerów z arbitrami przed meczami.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY