NBA wróciła do gry po Weekendzie Gwiazd, a kibice w Madison Square Garden zobaczyli coś, na co czekali od chwili transferu: Jeremy Sochan po raz pierwszy założył koszulkę New York Knicks. Debiut Polaka był krótki, ale intensywny – pojawiły się minuty w kluczowym momencie, trudne krycie lidera rywali i kilka efektownych akcji w obronie.
Debiut Jeremy’ego Sochana w New York Knicks po przerwie na Weekend Gwiazd
Po przylocie do Nowego Jorku Sochan zwrócił uwagę nie tylko zmianą klubu, lecz także wyglądem – przefarbował włosy na niebiesko-pomarańczowo, nawiązując do barw Knicks. W pierwszym meczu po wznowieniu sezonu regularnego nowojorczycy zagrali u siebie z Detroit Pistons, a 22-letni Polak doczekał się premierowych minut w nowych barwach.
Trener Mike Brown dał mu w debiucie 10 minut. Sochan spędził dłuższy fragment na parkiecie w czwartej kwarcie, kiedy Knicks próbowali dogonić rywali i zniwelować stratę przekraczającą 10 punktów. W tym czasie dostał też jedno z najtrudniejszych zadań defensywnych – krycie Cade’a Cunninghama, lidera Pistons.
Knicks – Pistons 111:126: pościg w końcówce nie wystarczył
Mimo prób odwrócenia losów spotkania, pogoń gospodarzy nie przyniosła przełomu. Knicks przegrali w Madison Square Garden 111:126, notując 21. porażkę w sezonie. Pistons potwierdzili natomiast, że należą do ścisłej czołówki Konferencji Wschodniej i potrafią kontrolować mecz nawet w głośnej, trudnej hali.
Przebieg kwart pokazał, że Detroit konsekwentnie budowało przewagę:
-
26:28, 22:30, 31:32, 32:36.
Statystyki Sochana: skuteczność, obrona i wszechstronność w 10 minut
W krótkim czasie na parkiecie Sochan zdążył zaznaczyć obecność w kilku elementach gry. Zakończył debiut z dorobkiem 2 punktów (pełna skuteczność – 1/1 z gry), a do tego dołożył asystę, przechwyt i blok. To zestaw, który dobrze oddaje jego profil: nie musi dominować piłki, by pomóc drużynie, bo potrafi zrobić różnicę aktywnością w obronie i czytaniem gry.
Cunningham show: 42 punkty lidera Pistons i przewaga w ataku
Największą postacią wieczoru był jednak Cunningham. Rozegrał znakomite spotkanie, zdobywając 42 punkty. Trafił 17 z 34 rzutów z gry, w tym 5 z 11 za trzy, a oprócz tego zanotował 8 zbiórek i aż 13 asyst. Takie liczby tłumaczą, dlaczego Knicks mieli problem z zatrzymaniem Pistons, szczególnie gdy trzeba było gonić wynik.
Wsparcie zapewnili mu m.in. Reed (18 punktów) oraz Harris (11 punktów), co pozwoliło Detroit utrzymać tempo i odpowiadać na zrywy gospodarzy.
Brunson próbował dźwignąć Knicks, ale trójki nie siedziały
Po stronie Knicks najwięcej robił Jalen Brunson, autor 33 punktów. Dobre fragmenty miał też Karl-Anthony Towns (21), a Landry Shamet dołożył 15. Kluczowy okazał się jednak dystans: Knicks trafili tylko 8 z 35 rzutów za trzy, co przełożyło się na 23-procentową skuteczność. Przy takiej dyspozycji zza łuku trudno było odrobić straty przeciwko drużynie, która regularnie punktowała i utrzymywała kontrolę nad meczem.
Bilans Pistons i porównanie z mistrzami NBA
Wygrana w Nowym Jorku poprawiła sytuację Pistons, którzy mają bilans 41–13. To rezultat, który wygląda imponująco także na tle Oklahoma City Thunder (42–14) – aktualnych mistrzów NBA – i pokazuje, jak wysoko Detroit mierzy w tym sezonie.
Wynik meczu: Knicks – Pistons
New York Knicks – Detroit Pistons 111:126
(26:28, 22:30, 31:32, 32:36)
Punkty: Brunson 33, Towns 21, Shamet 15 – Cunningham 42, Reed 18, Harris 11
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY