Kevin Małkiewicz znów pokazał, jak ważnym zawodnikiem jest dla Bayersystem GKM-u Grudziądz, ale tym razem jego występ miał dodatkowe znaczenie. Junior zdobył 10 punktów z dwoma bonusami i odpowiedział na krytykę po wcześniejszym zachowaniu, które nie spodobało się trenerowi Robertowi Kościesze. Szkoleniowiec przyznał, że sięgnął nawet po karę finansową, by utemperować zawodnika i pomóc mu wrócić na właściwe tory.
Kevin Małkiewicz z mocną odpowiedzią na torze
Małkiewicz od początku sezonu należy do najważniejszych młodych zawodników w PGE Ekstralidze. Jego punkty, również zdobywane w parze z Bastianem Pedersenem, mają duże znaczenie dla świetnej pozycji Bayersystem GKM-u Grudziądz w tabeli. Niedzielny dorobek juniora tylko potwierdził, że drużyna może na niego liczyć w najważniejszych momentach.
10 punktów i dwa bonusy to wynik, który robi wrażenie, ale w Grudziądzu równie ważne było to, w jaki sposób zawodnik zachowywał się na torze. Po wcześniejszych zastrzeżeniach sztabu szkoleniowego Małkiewicz miał pojechać spokojniej, dojrzalej i z większą koncentracją. Właśnie tego oczekiwał od niego Kościecha.
Kara od trenera po meczu z Włókniarzem
Temat wyszedł na jaw podczas rozmowy o przemianie zawodnika. Trener GKM-u ujawnił, że po meczu z Włókniarzem Częstochowa junior otrzymał oficjalne pismo oraz karę finansową. Nie chodziło o sam wynik, lecz o zachowanie po jednej z sytuacji torowych.
Małkiewicz po kontakcie z rywalem w biegu młodzieżowym przestał jechać i zaczął gestykulować, pokazując niezadowolenie z przebiegu akcji. Dla szkoleniowca był to sygnał, że zawodnik przekroczył granicę i potrzebuje mocniejszej reakcji. Kościecha zna go od wielu lat, dlatego podkreślał, że kara była ostatecznością, ale w jego ocenie mogła przynieść właściwy efekt.
Robert Kościecha chce temperować, nie hamować
Trener GKM-u zwrócił uwagę, że Małkiewicza nie trzeba zmuszać do pracy. Problemem nie jest brak zaangażowania, lecz emocje, które czasem przejmują kontrolę nad zachowaniem młodego żużlowca. Dlatego szkoleniowiec woli mieć zawodnika ambitnego i walecznego, którego trzeba czasem tonować, niż takiego, którego należy stale motywować do treningu.
Według Kościechy reakcja po karze była widoczna od pierwszego biegu młodzieżowego. Nawet gdy junior popełnił błąd i stracił korzystną sytuację, nie wróciły wcześniejsze gesty ani nerwowe reakcje. Zamiast tego Małkiewicz miał skupić się na kolejnym starcie. To właśnie takiej zmiany oczekiwał sztab.
Junior przyznał, że emocje były niepotrzebne
Małkiewicz nie chciał szeroko komentować kary, ale przyznał, że jego wcześniejsze zachowanie mogło wyprowadzić trenera z równowagi. Zawodnik zauważył, że biegi juniorskie nie zawsze układały się po jego myśli, a frustracja prowadziła do reakcji, które nie powinny mieć miejsca.
W niedzielę podkreślał, że nie chce patrzeć wyłącznie na zdobyte punkty. Bardziej interesuje go jakość jazdy i elementy, które nadal może poprawić. Taki sposób myślenia może być dla GKM-u bardzo cenny, bo pokazuje, że junior nie zatrzymuje się na dobrym wyniku, lecz szuka dalszego rozwoju.
Chłodna głowa kluczem do kolejnych punktów
Największą zmianą w jeździe Małkiewicza miała być właśnie większa kontrola emocji. Junior sam przyznał, że chłodna głowa była jednym z elementów, których wcześniej brakowało. Gdy potrafi utrzymać koncentrację, jego potencjał przekłada się na realne punkty dla zespołu.
Dla Bayersystem GKM-u to bardzo dobra wiadomość. Grudziądzanie walczą o najwyższe cele, a mocna postawa formacji juniorskiej może być jednym z ich najważniejszych atutów. Jeśli Małkiewicz utrzyma obecną dyspozycję i jednocześnie ograniczy nerwowe reakcje, kara od trenera może okazać się punktem zwrotnym, a nie tylko przykrym epizodem.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY