Stany Zjednoczone jako pierwszy z gospodarzy pokazały pełną kadrę na Mistrzostwa Świata. Mauricio Pochettino wybrał 26 piłkarzy, którzy mają udźwignąć presję gry przed własną publicznością. Na liście są największe gwiazdy, ale zabrakło też ważnych nazwisk, które z turnieju wykluczyły kontuzje.
Stany Zjednoczone podały kadrę na mundial
Reprezentacja Stanów Zjednoczonych zna już skład na zbliżające się Mistrzostwa Świata. Mauricio Pochettino przedstawił 26 nazwisk i tym samym jako pierwszy selekcjoner jednego z gospodarzy odsłonił pełną listę zawodników na turniej współorganizowany przez USA, Kanadę oraz Meksyk. To ważny moment dla amerykańskiej kadry, bo oczekiwania wobec niej są znacznie większe niż przy wielu poprzednich występach na mundialu.
Pochettino postawił na piłkarzy, którzy od dłuższego czasu tworzą trzon reprezentacji. W kadrze znaleźli się między innymi Christian Pulisic, Weston McKennie, Ricardo Pepi, Folarin Balogun oraz Malik Tillman. To zawodnicy mający doświadczenie z mocnych europejskich lig i zdolni do przesądzania o losach spotkań. Selekcjoner potrzebuje właśnie takich postaci, bo gra u siebie daje wsparcie trybun, ale jednocześnie zwiększa presję na wynik.
Kontuzje osłabiły plany Pochettino
Lista mogła wyglądać jeszcze mocniej, gdyby nie problemy zdrowotne. Z udziału w turnieju wypadli Tanner Tessmann z Olympique’u Lyon oraz Johnny Cardoso z Atlético Madryt. Ich brak ogranicza pole manewru w środku pola, gdzie intensywność, odbiór i umiejętność kontrolowania tempa gry będą miały duże znaczenie. Pochettino musiał więc znaleźć równowagę między doświadczeniem, dynamiką i zawodnikami gotowymi do wejścia w różne role.
Stany Zjednoczone rozpoczną mundial od rywalizacji z Australią, Paragwajem i Turcją. To grupa, w której trudno mówić o spacerze, ale gospodarze mają prawo myśleć o awansie. Kluczowy będzie pierwszy mecz, bo dobry start może zdjąć część napięcia z drużyny i pozwolić jej grać bardziej swobodnie w kolejnych spotkaniach.
Kadra Stanów Zjednoczonych na Mistrzostwa Świata
Bramkarze:
- Chris Brady z Chicago Fire,
- Matt Freese z New York City,
- Matt Turner z New England Revolution.
Obrońcy:
- Max Arfsten z Columbus Crew,
- Sergiño Dest z PSV,
- Alex Freeman z Villarrealu,
- Mark McKenzie z Toulouse,
- Tim Ream z Charlotte FC,
- Chris Richards z Crystal Palace,
- Antonee Robinson z Fulhamu,
- Miles Robinson z FC Cincinnati,
- Joe Scally z Borussii Mönchengladbach,
- Auston Trusty z Celticu.
Pomocnicy:
- Brenden Aaronson z Leeds United,
- Tyler Adams z Bournemouth,
- Sebastian Berhalter z Vancouver Whitecaps,
- Weston McKennie z Juventusu,
- Christian Pulisic z AC Milan,
- Giovanni Reyna z Borussii Mönchengladbach,
- Cristian Roldan z Seattle Sounders,
- Tim Weah z Olympique’u Marsylia,
- Alejandro Zendejas z Club América.
Napastnicy:
- Folarin Balogun z AS Monaco,
- Ricardo Pepi z PSV,
- Malik Tillman z Bayeru Leverkusen,
- Hadji Wright z Coventry City.
Pulisic i spółka mają prowadzić gospodarzy
Największa odpowiedzialność spadnie na graczy ofensywnych. Pulisic pozostaje twarzą reprezentacji, a obok niego Pochettino ma Baloguna, Pepiego, Tillmana, Weaha czy Reynę. Taki zestaw daje możliwość zmiany tempa meczu, gry z kontry i ataku pozycyjnego, choć wiele będzie zależeć od tego, jak szybko zespół złapie rytm na turnieju.
Dla Stanów Zjednoczonych ten mundial jest czymś więcej niż kolejną imprezą. To okazja, by pokazać postęp reprezentacji przed własną publicznością i potwierdzić, że coraz mocniejsza obecność amerykańskich piłkarzy w Europie przekłada się na jakość drużyny narodowej. Pochettino wybrał ludzi, którym ufa. Teraz musi zbudować z nich zespół gotowy nie tylko do wyjścia z grupy, lecz także do wytrzymania ciężaru gry u siebie.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY