Polscy skoczkowie nie zachwycili przed sobotnim konkursem w Vikersund i wiele wskazuje na to, że również w samych zawodach trudno będzie im odegrać większą rolę. Do rywalizacji awansowało czterech Biało-Czerwonych, ale w tym gronie zabrakło Kamila Stocha oraz Kacpra Tomasiaka. Najwięcej argumentów przed startem ma za to Domen Prevc, który potwierdził, że na norweskim mamucie jest dziś najmocniejszy.
Piątkowe treningi nie dały polskim kibicom zbyt wielu powodów do optymizmu. Nasi zawodnicy prezentowali się przeciętnie, a momentami po prostu słabo, dlatego jeszcze przed kwalifikacjami pojawiły się obawy, ilu z nich zdoła wywalczyć miejsce w konkursie indywidualnym. Sytuacji nie ułatwiały także warunki, które w trakcie zmagań nie były stabilne.
Czterech Polaków w konkursie w Vikersund
Ostatecznie awans do sobotniego konkursu wywalczyli Aleksander Zniszczoł, Paweł Wąsek, Maciej Kot i Piotr Żyła. Szczególnie cenne okazało się to w przypadku Żyły, który poradził sobie mimo niekorzystnego wiatru pod narty. To właśnie ta czwórka będzie reprezentować Polskę podczas głównej rywalizacji na mamuciej skoczni.
Poza konkursem znaleźli się natomiast Kamil Stoch i Kacper Tomasiak. To może zaskakiwać tym bardziej, że mowa o dwóch Polakach wysoko notowanych w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Tomasiak zakończył kwalifikacje na 50. pozycji, a Stoch uplasował się na 43. miejscu, co oznacza, że żaden z nich nie zdołał przebić się do właściwych zawodów.
Aleksander Zniszczoł najlepszy z Biało-Czerwonych
Najlepiej spośród Polaków w kwalifikacjach wypadł Aleksander Zniszczoł. Uzyskał 209 metrów i zajął 16. lokatę, korzystając przy tym z lepszych warunków niż część rywali. Na tle pozostałych reprezentantów Polski był wyraźnie najskuteczniejszy, ale nawet ten rezultat nie daje większych podstaw, by liczyć na walkę o ścisłą czołówkę.
Realny scenariusz wydaje się raczej taki, że Polacy będą starali się przede wszystkim o solidne miejsca i punkty do klasyfikacji generalnej. Wejście któregoś z nich do pierwszej dziesiątki byłoby w obecnej sytuacji sporą niespodzianką. Po tym, co można było zobaczyć w treningach i kwalifikacjach, trudno mówić o przesłankach sugerujących zdecydowanie lepszy występ w sobotę.
Domen Prevc głównym faworytem sobotniego konkursu
Najmocniejszą postacią przed konkursem pozostaje Domen Prevc. Słoweniec nie zostawił rywalom większych złudzeń podczas piątkowych prób i pokazał, że jest w znakomitej dyspozycji. Wygrał obie serie treningowe, a później dołożył do tego triumf w kwalifikacjach, potwierdzając, że na skoczni w Vikersund czuje się znakomicie.
Jego pozycja faworyta jest tym bardziej wyraźna, że zapewnił już sobie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej cyklu. Może więc skakać z dużym spokojem i pewnością siebie, a to w lotach narciarskich często ma ogromne znaczenie. Jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, to właśnie Prevc będzie zawodnikiem, którego wszyscy pozostali będą próbowali gonić.
O której konkurs w Vikersund i gdzie oglądać transmisję?
Sobotnie zmagania w Norwegii rozpoczną się od serii próbnej, którą zaplanowano na godzinę 16:00. Sam konkurs indywidualny ma wystartować o 17:05. To wtedy okaże się, czy któremuś z Polaków uda się pozytywnie zaskoczyć i poprawić nastroje po nieudanym piątku.
Transmisję z zawodów będzie można obejrzeć w telewizji na kanałach TVN i Eurosport 1. Rywalizacja ma być dostępna także online na platformach Pilot WP oraz HBO Max. Dla polskich kibiców najważniejsze będzie jednak nie to, gdzie oglądać, ale czy będzie na co patrzeć w kontekście walki Biało-Czerwonych o coś więcej niż tylko miejsca w drugiej części stawki.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY