Polscy skoczkowie wchodzą w finał 74. Turnieju Czterech Skoczni z kompletem przepustek do konkursu w Bischofshofen. W kwalifikacjach obyło się bez nerwowej walki „o być albo nie być”, a co ważne — trzech Biało-Czerwonych zakręciło się w okolicach drugiej dziesiątki. Najwyżej uplasował się Kacper Tomasiak, ale swoje zrobili też Maciej Kot i Kamil Stoch.
Kwalifikacje w Bischofshofen: wszyscy Polacy w konkursie
Wtorkowy konkurs (6 stycznia) będzie ostatnim akordem 74. Turnieju Czterech Skoczni, a w kwalifikacjach do niego awansowali wszyscy reprezentanci Polski. To dobra informacja zwłaszcza w kontekście ostatnich tygodni, bo w Bischofshofen wreszcie widać było stabilniejszy obraz — przynajmniej w wykonaniu czołówki naszej kadry.
W Bischofshofen Polacy wyraźnie lepiej wypadli w pierwszym treningu niż w drugim. W tej pierwszej serii dobrze pokazali się Kamil Stoch (8. miejsce) i Kacper Tomasiak (11.). W kolejnym treningu obaj wciąż byli blisko siebie, ale już na dalszych lokatach — odpowiednio 15. i 17. To był sygnał, że forma jest, choć nie zawsze udaje się ją „dowieźć” w każdej próbie.
Wyniki Polaków w kwalifikacjach: Tomasiak najlepszy, Kot i Stoch tuż za nim
Tym razem to nie Stoch był najwyżej z Biało-Czerwonych. W kwalifikacjach najlepiej spisał się Kacper Tomasiak — skok na 130,5 m dał mu 14. miejsce. Tę samą odległość uzyskał Maciej Kot, który po słabszych treningach potrafił się podnieść dokładnie wtedy, gdy trzeba — zakończył kwalifikacje na 16. pozycji.
Kamil Stoch wylądował pół metra bliżej (130,0 m) i został sklasyfikowany na 18. miejscu. W praktyce oznacza to bardzo solidny „pakiet” wyników: trzech Polaków w drugiej dziesiątce na progu finałowego konkursu TCS.
Kubacki i Wąsek awansowali, ale z dalszych miejsc
Gorzej wypadli Dawid Kubacki i Paweł Wąsek. Kubacki skoczył 122 m i zajął 32. miejsce, a Wąsek uzyskał 122,5 m, co przełożyło się na 35. lokatę. Awans jest, ale w takim układzie łatwiej o trudniejsze pary w systemie KO i mniejszy margines błędu w konkursie.
Na czele kwalifikacji znalazł się Domen Prevc. Słoweniec tym razem wyszedł na prowadzenie po tym, jak wcześniej w treningach dwa razy musiał oglądać plecy Jana Hoerla. Skok na 140 m wystarczył, by wyprzedzić Stephana Embachera oraz Hoerla i wrócić do roli jednego z głównych punktów odniesienia przed konkursem.
System KO: pewne minimum dwóch Polaków w finale
Już po kwalifikacjach wiadomo, że w serii finałowej konkursu zobaczymy co najmniej dwóch Polaków. Powód jest prosty: system KO zestawił naszych zawodników ze sobą.
-
Maciej Kot trafił na Pawła Wąska
-
Kamil Stoch zmierzy się z Dawidem Kubackim
-
Kacper Tomasiak powalczy z Alexem Insamem
To oznacza, że dwa miejsca w drugiej serii „z automatu” zostaną po naszej stronie — pytanie brzmi, czy uda się dołożyć do tego jeszcze awans Tomasiaka i ewentualne wejście kolejnych zawodników jako lucky loserzy.
Najważniejsze wnioski są dwa: po pierwsze — awans jest kompletny, więc konkurs obejrzymy w pełnym składzie. Po drugie — Tomasiak, Kot i Stoch dali konkretne sygnały, że mogą powalczyć o coś więcej niż tylko przetrwanie pierwszej serii. Teraz pozostaje zrobić krok dalej: utrzymać poziom w konkursie, gdzie presja i warunki zwykle robią największą różnicę.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY