Gdy w Polsce wybiła północ i zaczęliśmy świętować Nowy Rok, w żużlowych gabinetach symbolicznie opadła kurtyna: wraz z końcem roku zamknęło się uzupełniające okienko transferowe. I choć część klubów dopięła ostatnie formalności, lista nazwisk bez oficjalnego „przydziału” wciąż jest zaskakująco długa. To idealny moment, by sprawdzić, kto zdążył się zabezpieczyć, kto liczy na ruchy last minute, a kto może utknąć w próżni aż do kolejnego terminu.
Koniec okienka uzupełniającego: co zmieniło się w regulaminie
Kibice przywykli, że rynek transferowy w żużlu ruszał 1 listopada i trwał dwa tygodnie. Tym razem harmonogram został przebudowany: kluby miały krótsze, bardziej skondensowane okno na podpisywanie kontraktów w połowie listopada, a osobny „dogrywkowy” etap przypadł na końcówkę grudnia i zakończył się wraz z nadejściem 1 stycznia. Ten układ sprawił, że wielu zawodników i menedżerów prowadziło rozmowy do ostatnich dni roku.
W końcówce uzupełniającego okna pojawiły się umowy, które mogą jeszcze namieszać w układzie lig. Matej Zagar związał się kontraktem warszawskim z Włókniarzem Częstochowa, Fraser Bowes podpisał w Tarnowie porozumienie o bardziej elastycznym charakterze, a w Grudziądzu zakontraktowano Kacpra Łobodzińskiego. To ruchy, które zwiększają wachlarz opcji na sezon — także w kontekście wypożyczeń i korekt składu.
Speedway Kraków i temat, który wraca: Nicki Pedersen
Najwięcej pytań wciąż dotyczy Nickiego Pedersena. Od tygodni przewija się wątek jego możliwego startu dla Speedway Kraków, ale bez finalnego potwierdzenia trudno mówić o zamkniętej sprawie. W tle krążą też nazwiska kolejnych żużlowców łączonych z krakowskim projektem: Nicolai Klindt, Richard Lawson oraz Stanisław Melnyczuk. W praktyce kluczowe było dopięcie formalności przed końcem roku — inaczej w grę wchodzą ograniczenia terminowe i konieczność czekania na kolejne możliwości rejestracji.
Na rynku pozostaje spora grupa krajowych zawodników, których na dziś nie „pokazano” w żadnym miejscu w oficjalnym trybie. Wśród nazwisk, które regularnie pojawiają się w rozmowach kibiców i działaczy, przewijają się m.in. Mateusz Bartkowiak, Olivier Buszkiewicz, Piotr Świercz, Paweł Miesiąc, Mateusz Dul czy Artur Mroczka. Dla części z nich to może oznaczać oczekiwanie na kontuzje, korekty budżetów albo nagłe zwroty akcji w składach rywali.
Obcokrajowcy „do wzięcia”: doświadczenie bez adresu
Wśród zagranicznych nazwisk na pierwszy plan wybija się Kenneth Bjerre — zawodnik, który mógłby być mocnym wzmocnieniem na niższym poziomie rozgrywek, choć nie każdy scenariusz sportowy jest dla niego atrakcyjny. Poza nim bez potwierdzonego angażu pozostaje kilka postaci znanych z jazdy w polskich ligach w ostatnim sezonie: Jonas Seifert-Salk, Philip Hellstroem-Baengs, Jesse Mustonen, Victor Palovaara, Emil Breum czy Martin Smolinski. To pokazuje, że nawet rozpoznawalne nazwisko nie gwarantuje miejsca, jeśli układ finansów i limitów w klubach się nie spina.
Osobny rozdział to zawodnicy z podpisanymi umowami, którzy wciąż mogą być rozważani w formule wypożyczenia. Do tej grupy — obok Zagara, Bowesa i Łobodzińskiego — można dopisać m.in. Tomasa H. Jonassona (Gorzów), Tomasza Gapińskiego (Ostrów), Josha Pickeringa (Gdańsk), Kevina Juhla Pedersena i Alexa Acunę (Gniezno), Nicka Morrisa i Esbena Hjerrilda (Dyneburg), Mathiasa Thoernbloma (Opole), a także Tomasza Orwata, Sebastiana Koesslera i Luke’a Harrisona (Świętochłowice). Na potencjalne propozycje czeka również Szymon Bańdur z Cellfast Wilków Krosno.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY