Darko Curlinov był o krok od podpisania kontraktu z Widzewem Łódź, ale transfer rozpadł się w wyjątkowo zaskakujących okolicznościach. Reprezentant Macedonii Północnej miał przejść testy medyczne, przebywać w hotelu i uzgodnić warunki umowy, po czym niespodziewanie zniknąć. Ostatecznie zawodnik ma wrócić do PKO Ekstraklasy, lecz w barwach Pogoni Szczecin.
Widzew od kilku dni był wskazywany jako główny kandydat do pozyskania skrzydłowego. Łodzianie prowadzili zaawansowane rozmowy i byli przekonani, że finalizacja transakcji jest już tylko formalnością.
Darko Curlinov był blisko Widzewa Łódź
Macedończyk ma jeszcze przez rok ważny kontrakt z Kocaelisporem, ale prowadzi rozmowy z tureckim klubem dotyczące przedterminowego rozwiązania umowy. To miało otworzyć mu drogę do powrotu na polskie boiska.
Widzew przedstawił zawodnikowi bardzo atrakcyjną ofertę. Curlinov miał otrzymywać około 30 tysięcy euro miesięcznie, a w kontrakcie przewidziano także dodatkowe premie.
Warunki z zawodnikiem miały być ustalone
Według medialnych informacji porozumienie z samym piłkarzem zostało osiągnięte. Problem pojawił się jednak na etapie rozmów z jego przedstawicielami.
Przeszkodą miała być prowizja oczekiwana przez agencję menedżerską. Widzew nie zaakceptował proponowanych warunków, mimo że wcześniej ustalił już najważniejsze szczegóły kontraktu z Curlinovem.
Rafał Gikiewicz ujawnił kulisy transferu
Jeszcze bardziej zaskakującą wersję wydarzeń przedstawił Rafał Gikiewicz. Bramkarz Widzewa przekazał, że reprezentant Macedonii Północnej zdążył przejść w Łodzi badania medyczne i został zakwaterowany w hotelu.
Kiedy przedstawiciele klubu przyjechali po zawodnika, ten nie pojawił się w umówionym miejscu. Według relacji Gikiewicza Curlinova nie było już wtedy w hotelu, a cała sytuacja zaskoczyła osoby odpowiedzialne za dopięcie transferu.
Nieoczekiwany zwrot w ostatniej chwili
Wszystko wskazywało na to, że 26-latek zostanie nowym piłkarzem łódzkiego zespołu. W ostatniej fazie negocjacji nastąpił jednak nagły zwrot i rozmowy zostały przerwane.
Gikiewicz porównał tę sytuację do niedoszłego transferu Antonio Čolaka, który wcześniej był blisko związania się z Górnikiem Zabrze, a ostatecznie wybrał klub z Warszawy.
Curlinov ma trafić do Pogoni Szczecin
Choć Widzew nie zdołał doprowadzić rozmów do końca, skrzydłowy nadal ma wrócić do Ekstraklasy. Jego nowym klubem ma zostać Pogoń Szczecin.
Dla szczecińskiego zespołu będzie to wzmocnienie ofensywy zawodnikiem, który zna już realia polskiej ligi i nie będzie potrzebował dużo czasu na aklimatyzację.
Macedończyk zna PKO Ekstraklasę
Curlinov wcześniej występował w Jagiellonii Białystok. W jej barwach rozegrał 43 spotkania, zdobył siedem bramek i zanotował cztery asysty.
Dobre momenty w Białymstoku sprawiły, że po odejściu z Kocaelisporu ponownie wzbudził zainteresowanie polskich klubów. Widzew był bardzo blisko zakontraktowania zawodnika, ale finalnie to Pogoń ma skorzystać z nieoczekiwanego zwrotu wydarzeń.
Widzew został bez planowanego wzmocnienia
Dla łódzkiego klubu zakończenie negocjacji jest dużym rozczarowaniem. Curlinov miał być jednym z ważniejszych transferów i zawodnikiem zwiększającym rywalizację na skrzydłach.
Widzew będzie musiał wrócić na rynek i poszukać innej opcji. Tymczasem Macedończyk jest blisko kolejnego rozdziału w Polsce, choć jeszcze chwilę wcześniej wydawało się, że rozpocznie go właśnie w Łodzi.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY