Żółta koszulka w Tour de France potrafi być nagrodą, ale też ogromnym ciężarem. Torstein Traeen przekonał się o tym wyjątkowo boleśnie. Norweg rozpoczął etap jako lider klasyfikacji generalnej, lecz na legendarnym Col du Tourmalet jego przewaga zaczęła topnieć, a późniejszy upadek na zjeździe ostatecznie zakończył jego krótki pobyt na czele wyścigu.
Torstein Traeen stracił prowadzenie w Tour de France
Torstein Traeen przystępował do kolejnego etapu Tour de France w roli lidera klasyfikacji generalnej. Zawodnik ekipy Uno-X Mobility dzień wcześniej wykorzystał udaną ucieczkę i zbudował dużą przewagę nad najgroźniejszymi rywalami. Wydawało się, że może jeszcze przez pewien czas bronić żółtej koszulki, ponieważ nad Tadejem Pogacarem oraz innymi kandydatami do końcowego triumfu miał prawie osiem minut zapasu.
Góry szybko zweryfikowały jednak ten układ. Na wymagającym podjeździe pod Col du Tourmalet Norweg zaczął wyraźnie słabnąć i tracić kontakt z czołówką. Tempo narzucone przez faworytów okazało się zbyt mocne, a przewaga lidera topniała z każdym kilometrem. Już wtedy było jasne, że jego pozycja w klasyfikacji generalnej jest poważnie zagrożona.
Upadek na zjeździe pogłębił problemy lidera
Dramatyczny moment nastąpił na długim zjeździe z Tourmalet. Traeen jechał za kolegą z drużyny, który przed lewym zakrętem zmniejszył prędkość. Norweg próbował zmieścić się po wewnętrznej stronie, ale doszło do kontaktu kół. Lider wyścigu stracił równowagę i mocno uderzył o asfalt, upadając między innymi na bark oraz okolice szyi.
Po kraksie kolarz przez pewien czas siedział na jezdni, a przy nim pojawiły się służby medyczne. Badanie było konieczne, bo upadek wyglądał poważnie i mógł mieć konsekwencje nie tylko sportowe. W tym momencie jego strata do najlepszych rosła, a utrzymanie żółtej koszulki stało się praktycznie nierealne.
Tadej Pogacar wrócił na szczyt klasyfikacji
Traeen zdołał wrócić na rower i ukończyć etap, co po tak groźnym zdarzeniu miało duże znaczenie. Po finiszu spokojnie rozmawiał z kolegą z zespołu o przebiegu kraksy, ale sportowo najważniejsza decyzja już zapadła. Norweg stracił prowadzenie w klasyfikacji generalnej, a jego krótka przygoda z żółtą koszulką dobiegła końca.
Na czoło Tour de France wrócił Tadej Pogacar. Słoweniec z UAE Team Emirates-XRG potwierdził wielką formę, odjeżdżając rywalom na Col du Tourmalet i samotnie docierając do mety w Gavarnie-Gedre. Polacy ukończyli etap daleko za najlepszymi. Michał Kwiatkowski z Netcompany Ineos zajął 147. miejsce, a Kamil Gradek z Bahrain Victorious został sklasyfikowany na 151. pozycji.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY