To był wyjątkowo nieudany dzień dla polskich tenisistów w Indian Wells. Po porażkach Magdy Linette i Huberta Hurkacza z turniejem pożegnała się także Magdalena Fręch. Polska zawodniczka, choć była stawiana w roli faworytki, nie zdołała wykorzystać swojej przewagi i po trzysetowym meczu przegrała ze Storm Hunter, czyli znakomitą deblistką, która w singlu zajmuje obecnie odległe miejsce w rankingu.
Dla Fręch to bardzo bolesne rozstrzygnięcie, bo początek spotkania układał się po jej myśli. Polka dobrze weszła w mecz, szybko narzuciła swoje warunki i już na starcie zbudowała bezpieczną przewagę. Wydawało się, że kontroluje przebieg rywalizacji i spokojnie zmierza do awansu, ale z czasem spotkanie zaczęło wymykać się jej z rąk.
Magdalena Fręch dobrze zaczęła, ale nie utrzymała przewagi
Pierwszy set potwierdził, że Polka ma argumenty, by dominować w takim pojedynku. Już na początku odebrała rywalce podanie i błyskawicznie objęła prowadzenie 3:0. Choć później nie wykorzystała kolejnej okazji na powiększenie przewagi, nadal wyglądała pewnie i długo nie pozwalała Australijce na rozwinięcie skrzydeł.
Kluczowy dla losów tej partii był siódmy gem. To właśnie wtedy Hunter stanęła przed szansą na odrobienie straty przełamania, ale Fręch obroniła się w ważnym momencie i nie dopuściła do nerwowej końcówki. Ostatecznie zamknęła seta wynikiem 6:3 i mogła mieć poczucie, że mecz układa się zgodnie z planem.
Drugi set odwrócił przebieg spotkania
Problemy zaczęły się na początku kolejnej odsłony. Fręch miała szansę, by od razu przejąć inicjatywę, jednak nie wykorzystała break pointów, a chwilę później sama straciła serwis. Rywalka szybko zbudowała przewagę i uciekła na 3:0, zmuszając Polkę do odrabiania strat.
Nasza tenisistka zdołała wrócić do gry i doprowadziła do remisu 4:4, ale kosztowało ją to sporo energii. Gdy wydawało się, że o wszystkim zdecyduje tie-break, decydujący cios zadała Australijka. Fręch nie utrzymała podania w końcówce, a Hunter wykorzystała swoją okazję i wyrównała stan meczu, wygrywając seta 7:5.
Sensacyjna porażka Polki w Indian Wells
W trzeciej partii Polka znów rozpoczęła obiecująco. Szybko objęła prowadzenie 2:0 i mogła jeszcze mocniej nacisnąć przeciwniczkę, ale ponownie zabrakło skuteczności przy ważnych punktach. Niewykorzystane okazje szybko się zemściły, bo Hunter wróciła do meczu i od tego momentu zaczęła przejmować kontrolę nad wydarzeniami na korcie.
Australijka zanotowała bardzo mocną serię, odwróciła wynik i zdołała wyjść z 0:2 na 5:2. Fręch próbowała jeszcze ratować sytuację, walczyła o przełamanie i zdołała przedłużyć emocje, ale nie była w stanie zatrzymać rozpędzonej rywalki. W końcówce obroniła jeszcze dwie piłki meczowe, jednak przy kolejnej musiała uznać wyższość przeciwniczki.
Storm Hunter wykorzystała swoje szanse lepiej
Największa różnica między obiema zawodniczkami nie polegała na dominacji Australijki przez całe spotkanie, lecz na skuteczności w kluczowych momentach. Fręch wielokrotnie stawała przed szansą na przejęcie pełnej kontroli nad meczem, ale nie potrafiła wykorzystać najważniejszych punktów. To właśnie ten element najmocniej zadecydował o końcowym wyniku.
Porażka ze Storm Hunter to bez wątpienia jedno z większych rozczarowań z polskiej perspektywy podczas tegorocznego turnieju w Indian Wells. Tym bardziej że rywalka Fręch jest kojarzona przede wszystkim z deblem, a w singlu nie należy do ścisłej czołówki. Dla Polki to przegrana, która musi boleć podwójnie — nie tylko z powodu szybkiego odpadnięcia, ale też dlatego, że ten mecz był zdecydowanie do wygrania.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY