Maja Chwalińska dokonała w Paryżu czegoś, co jeszcze niedawno wydawało się bardzo odległym celem. Polka przeszła kwalifikacje, odprawiła kolejne wyżej notowane rywalki, a teraz po wielkim zwrocie pokonała Marię Sakkari. Po przegranym pierwszym secie 1:6 nie tylko wróciła do meczu, lecz także całkowicie przejęła kontrolę i po raz pierwszy w karierze awansowała do czwartej rundy turnieju wielkoszlemowego.
Maja Chwalińska pisze historię w Roland Garros
Chwalińska już przed spotkaniem z Sakkari miała powody, by traktować tegoroczny Roland Garros jako przełomowy turniej. 24-latka najpierw przeszła kwalifikacje, a później po raz pierwszy dotarła do trzeciej rundy Wielkiego Szlema. W drodze do tego etapu pokonała zawodniczki notowane znacznie wyżej, w tym Qinwen Zheng oraz Elise Mertens.
Mecz z Sakkari był kolejnym dużym testem. Greczynka miała większe doświadczenie na tym poziomie i znała już smak rywalizacji z Polką. W poprzednim sezonie obie zmierzyły się w kwalifikacjach turnieju w Rzymie, gdzie Sakkari wygrała po trzech setach. W Paryżu scenariusz znów był pełen napięcia, ale tym razem końcówka należała do Chwalińskiej.
Trudny początek i dominacja Sakkari
Pierwszy set nie zapowiadał wielkiego powrotu Polki. Początek był jeszcze wyrównany, bo obie tenisistki utrzymały swoje podania, ale później przewagę zaczęła budować Sakkari. Greczynka w czwartym gemie przełamała Chwalińską, a po chwili odskoczyła na 4:1.
Polka próbowała grać agresywnie i wywierać presję, ale popełniała zbyt dużo błędów. Sakkari była solidniejsza, dobrze czytała jej zamiary i w szóstym gemie dołożyła kolejne przełamanie. Po utrzymaniu serwisu wygrała partię 6:1, a sytuacja Chwalińskiej wyglądała bardzo trudno.
Drugi set odwrócił cały mecz
Problemy Polki przeniosły się na początek drugiej odsłony. Chwalińska nadal szukała rytmu, a Sakkari szybko wywalczyła przełamanie i mogła poczuć, że kontroluje spotkanie. Właśnie wtedy mecz zaczął się jednak zmieniać.
Greczynka zaczęła mylić się coraz częściej, a Polka zachowała cierpliwość. Chwalińska odrobiła stratę, utrzymała podanie i po raz drugi przełamała rywalkę. Od tego momentu wyglądała na zawodniczkę znacznie pewniejszą, spokojniejszą i lepiej przygotowaną do dłuższych wymian. Seta zakończyła przy własnym serwisie, wykorzystując pierwszą piłkę setową i wygrywając 6:3.
Decydująca partia pod pełną kontrolą Polki
Trzeci set rozpoczął się idealnie dla Chwalińskiej. Polka już w pierwszym gemie przełamała Sakkari, a następnie potwierdziła przewagę własnym podaniem. Greczynka próbowała wrócić do meczu i wypracowała trzy break pointy, ale 24-latka wytrzymała presję i obroniła się w znakomitym stylu.
Ten moment okazał się bardzo ważny. Chwalińska jeszcze mocniej przejęła inicjatywę, wykorzystała kolejną szansę na przełamanie i odskoczyła na 4:1. Sakkari nie potrafiła znaleźć odpowiedzi na regularną, cierpliwą i coraz odważniejszą grę Polki. Chwalińska pilnowała przewagi, a przy własnym podaniu zamknęła mecz wynikiem 1:6, 6:3, 6:2.
Największy sukces w karierze Chwalińskiej
Awans do czwartej rundy Roland Garros to największe osiągnięcie w karierze Chwalińskiej. Polka nie tylko pokonała uznaną rywalkę, ale zrobiła to po meczu, który wymagał charakteru, odporności i wiary po bardzo słabym początku. Z każdą kolejną partią grała lepiej, aż w decydującej odsłonie całkowicie zdominowała Sakkari.
W walce o ćwierćfinał Chwalińska zmierzy się z Amandą Anisimovą, rozstawioną z numerem 6., albo Diane Parry, reprezentantką gospodarzy. Bez względu na rywalkę Polka może podejść do kolejnego spotkania z ogromną pewnością. W Paryżu udowodniła już, że potrafi wygrywać z wyżej notowanymi zawodniczkami i wracać z sytuacji, które dla wielu byłyby końcem meczu.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY