Zamiast piłkarskich emocji po przerwie kibice dostali obrazek, który zwykle nie pojawia się w planach zimowych zgrupowań: boiska zamienione w baseny i sparingi przerwane w pół kroku. Intensywne opady w Turcji sprawiły, że dwa mecze polskich klubów zakończyły się… po jednej połowie, a wynik — choć na papierze korzystny — zszedł na drugi plan wobec pogodowego chaosu.
Ulewna Turcja i przerwane sparingi: co stało się na zgrupowaniach
Piątek miał być kolejnym dniem spokojnego „szlifowania formy” przed powrotem Ekstraklasy. Raków Częstochowa i Jagiellonia Białystok planowo rozgrywały mecze kontrolne z rywalami z Bałkanów. Problem w tym, że w pewnym momencie warunki wymknęły się spod kontroli: deszcz zaczął padać tak intensywnie, że murawa nie była w stanie przyjmować wody. W wielu ośrodkach w Turcji boiska zostały zwyczajnie zalane, a kontynuowanie gry przestało mieć sens — i sportowy, i zdrowotny.
W obu spotkaniach rozegrano zaledwie pierwszą połowę. Po przerwie nie doszło już do wznowienia meczu, bo pogoda zamiast odpuścić, tylko dokręciła tempo. Organizatorzy oraz sztaby musieli podjąć decyzję, która w sparingach jest dość oczywista: lepiej przerwać niż ryzykować urazy na śliskiej, stojącej w wodzie nawierzchni.
Raków – Vojvodina: trzy gole i koniec grania
Raków zdążył w tym nietypowym scenariuszu wypracować przewagę jeszcze przed zejściem do szatni. Wynik 3:1 został utrzymany jako końcowy, mimo że druga połowa nie rozpoczęła się ani na moment. Na listę strzelców wpisali się Marko Bulat — dwukrotnie — oraz rywale, którzy zanotowali trafienie samobójcze. Taki rezultat w normalnych warunkach byłby materiałem do analizy pod kątem skuteczności i schematów ofensywnych, ale tym razem najważniejsze było, że mecz nie zamienił się w niebezpieczną przepychankę na grząskim terenie.
Podobny przebieg miało spotkanie Jagiellonii. Białostoczanie prowadzili 3:0 po pierwszych 45 minutach, a dwa gole zdobył Jesús Imaz. Trzecie trafienie dołożył Afimico Pululu. Druga część meczu również nie doszła do skutku — ulewa i coraz gorszy stan murawy zamknęły temat wcześniej, niż zakładały plany sztabów.
Nagranie z zalanych boisk i obraz „treningu w wodzie”
Skalę problemu najlepiej oddały materiały z ośrodka, które trafiły do mediów społecznościowych. Zamiast równej murawy widać było wielkie kałuże i wodę stojącą na boisku, co pokazywało, że w tym przypadku nie chodziło o „lekki deszczyk”, tylko o realne zalanie obiektu. Przy takich warunkach nawet spokojny sparing łatwo zamienia się w loterię, a trenerzy tracą możliwość realizowania założeń taktycznych.
Motor Lublin odwołuje sparing, Ekstraklasa wraca do gry
Problemy nie dotyczyły wyłącznie Rakowa i Jagiellonii. Tego samego dnia sparing podczas tureckiego zgrupowania odwołał również Motor Lublin, który miał zagrać z macedońskim FK Vardar. To kolejny znak, że pogoda potrafi skasować nawet najlepiej rozpisany plan przygotowań.
Jednocześnie zimowe obozy dobiegają końca, a kluby Ekstraklasy stopniowo wracają do Polski. Ligowa rywalizacja ma zostać wznowiona już w przyszłym tygodniu, a rundę wiosenną otworzy mecz Zagłębia Lubin z GKS-em Katowice. Po tureckich ulewach trenerzy pewnie liczą na jedno: by tym razem w centrum uwagi była piłka, a nie woda.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY