Finał Pucharu Polski mocno wpłynął na ligowy kalendarz i wymusił korekty w terminarzu Ekstraklasy. Awans Górnika Zabrze oraz Rakowa Częstochowa do decydującego meczu sprawił, że część spotkań 31. kolejki trzeba było przesunąć. Dla kibiców oznacza to nie tylko zmianę dat, ale też nietypowy układ majowego weekendu, w którym uwaga skupi się zarówno na walce o trofeum, jak i na kluczowych starciach ligowych.
W środku tygodnia stało się jasne, kto powalczy o tegoroczny Puchar Polski. W finale na PGE Narodowym zagrają Górnik Zabrze i Raków Częstochowa. Zgodnie z tradycją decydujące spotkanie zaplanowano na 2 maja, a więc na sobotnie popołudnie. Taki termin od razu oznaczał komplikacje dla rozgrywek ligowych, bo oba zespoły nie mogły w tym samym czasie przygotowywać się do finału i rozgrywać meczów Ekstraklasy.
Z tego powodu organizatorzy musieli sięgnąć po zmiany w harmonogramie 31. serii gier. Oficjalnie potwierdzono już, że dwa spotkania zostaną rozegrane później niż pozostałe mecze tej kolejki. Chodzi o starcia, w których miały wystąpić drużyny walczące o krajowy puchar, czyli zespoły z Zabrza i Częstochowy.
Nowe terminy meczów Ekstraklasy po finale Pucharu Polski
Przełożone zostały dwa mecze:
- Arka Gdynia – Górnik Zabrze,
- Jagiellonia Białystok – Raków Częstochowa.
Oba te spotkania mają odbyć się 13 maja. Tym samym część 31. kolejki zostanie rozegrana zgodnie z pierwotnym planem na początku maja, a dwa mecze uzupełnią ją dopiero kilkanaście dni później. To rozwiązanie miało pozwolić uniknąć zderzenia terminarza ligowego z finałem Pucharu Polski, a jednocześnie nie wchodzić w kolizję z rozgrywkami UEFA.
Tegoroczna 31. kolejka będzie więc wyjątkowa na tle pozostałych serii gier. W dniach od 1 do 4 maja kibice zobaczą siedem meczów, natomiast dwa brakujące pojedynki odbędą się w późniejszym terminie. Taki układ sprawia, że ligowa rywalizacja zostanie rozciągnięta w czasie, a część drużyn będzie musiała dłużej czekać na komplet spotkań w tej rundzie.
Majówka z Ekstraklasą i finałem na PGE Narodowym
Szczególnie nietypowo zapowiada się sobota, 2 maja. Tego dnia najważniejszym wydarzeniem piłkarskim będzie finał Pucharu Polski, którego początek wyznaczono na godzinę 16:00. Z tego względu w terminarzu Ekstraklasy pozostawiono tylko jedno spotkanie. Wieczorem odbędzie się mecz Motoru Lublin z Lechem Poznań, a pierwszy gwizdek zabrzmi o 20:15. Taki układ pozwala uniknąć sytuacji, w której spotkania ligowe rywalizowałyby o uwagę kibiców z finałem na Stadionie Narodowym.
Długi majowy weekend przyniesie jednak także kilka innych ciekawych wydarzeń. Wśród nich znalazł się między innymi mecz Legii Warszawa z Widzewem Łódź. To spotkanie zaplanowano na piątek, 1 maja, a jego start wyznaczono na godzinę 20:30. W praktyce oznacza to, że początek maja będzie dla fanów polskiej piłki wyjątkowo intensywny, bo kalendarz połączy ważne mecze ligowe z jednym z najistotniejszych krajowych finałów sezonu.
Zmiany w terminarzu mogą mieć duże znaczenie dla układu tabeli
Przesunięcie dwóch meczów nie jest jedynie formalną korektą. W końcowej fazie sezonu każdy termin ma znaczenie, zwłaszcza gdy chodzi o zespoły walczące o najwyższe cele. Dodatkowy czas przed rozegraniem zaległych spotkań może wpłynąć na formę, sytuację kadrową i presję związaną z miejscem w tabeli. Dla Górnika Zabrze i Rakowa Częstochowa priorytetem na początku maja będzie finał Pucharu Polski, ale chwilę później oba kluby wrócą do ligowej rywalizacji już w nowym układzie terminarza.
To sprawia, że 31. kolejka Ekstraklasy będzie jedną z najbardziej niestandardowych w całym sezonie. Kibice dostaną kilka dni intensywnych emocji, a potem jeszcze dodatkową porcję ważnych spotkań w połowie miesiąca. W praktyce maj przyniesie nie tylko walkę o trofeum na PGE Narodowym, ale też kolejne rozstrzygnięcia, które mogą mocno wpłynąć na końcowy obraz ligowej tabeli.