Jeszcze jesienią wyglądało na to, że Adam Buksa w Udinese złapał rytm i będzie budował pozycję w Serie A krok po kroku. Potem zaczęły znikać minuty, a teraz doszedł problem, który potrafi wywrócić plany w trakcie jednego tygodnia: uraz mięśniowy. I nagle zamiast walczyć o miejsce w składzie, napastnik musi najpierw wygrać wyścig z czasem i własnym ciałem.
Buksa w Udinese: dobry start po transferze i nagłe hamowanie
Po przeprowadzce latem z Midtjylland Buksa szybko odnalazł się we Włoszech. Do połowy listopada regularnie pojawiał się na boisku i dawał argumenty, by trener trzymał go blisko pierwszego wyboru. W tamtym okresie wszystko wyglądało stabilnie: wejście do ligi, aklimatyzacja, rosnąca pewność w pojedynkach i jasna rola w ofensywie.
Z czasem sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Kosta Runjaić coraz częściej zaczynał bez Polaka, a Buksa częściej oglądał spotkania z ławki. W trzech ostatnich meczach uzbierał łącznie 38 minut, co w praktyce oznacza, że trudno było mu złapać ciągłość i zbudować przewagę nad rywalami do gry w ataku. To nie była jeszcze pozycja „stracona”, ale wymagała szybkiej odpowiedzi na boisku — najlepiej bramką lub serią dobrych wejść.
Kontuzja łydki: uraz mięśnia płaszczkowatego i przerwa w grze
Teraz dochodzi kolejny problem: Buksa nabawił się kontuzji mięśnia płaszczkowatego w lewej łydce. Klub zapowiedział, że stan zdrowia zawodnika będzie kontrolowany w trybie tygodniowym. Tego typu urazy zwykle oznaczają kilka tygodni przerwy, a powrót w pełnym obciążeniu zależy od tego, jak organizm zareaguje na leczenie i jak szybko da się bezpiecznie zwiększać intensywność treningów.
Największy kłopot nie polega wyłącznie na tym, że napastnik opuści kilka spotkań. W realiach Serie A liczy się moment. Buksa i tak potrzebował serii minut, żeby odbudować zaufanie trenera, a kontuzja wycina go z rywalizacji dokładnie wtedy, gdy powinien „pukać” do pierwszego składu. Po powrocie będzie musiał jednocześnie nadrabiać przygotowanie fizyczne, łapać timing w pressingu i szukać skuteczności — a to trudniejsze, gdy konkurenci w tym czasie grają.
Ostatni gol w październiku: napastnik potrzebuje przełamania
Dodatkowym tłem jest skuteczność. Ostatnie trafienie Buksy padło jeszcze w październiku, a przy napastniku takie daty zawsze wracają w rozmowach o hierarchii w zespole. Jeśli wróci po urazie bez rytmu meczowego, a bramki dalej nie przyjdą szybko, walka o minuty może stać się jeszcze bardziej wymagająca.
Reprezentacja Polski i marcowe baraże
Z perspektywy kadry kluczowe pytanie brzmi: czy Buksa zdąży nie tylko wrócić do zdrowia, ale też wejść na poziom meczowej formy przed marcowymi spotkaniami o wysoką stawkę. Sam powrót do treningów może się udać na czas, jednak zbudowanie intensywności, dynamiki i pewności w polu karnym wymaga minut. A te zależą od tego, jak Runjaić ułoży atak, gdy Polak będzie już gotowy.
Najbliższy scenariusz jest prosty, choć niełatwy: rehabilitacja i powrót bez pośpiechu, a potem natychmiastowa rywalizacja o to, by znów stać się realną opcją w ofensywie Udinese. Buksa stoi dziś przed podwójnym zadaniem — wrócić zdrowym i wrócić skutecznym. Bo w Serie A często nie wygrywa ten, kto ma nazwisko, tylko ten, kto jest gotowy dokładnie w tym momencie, gdy trener potrzebuje konkretu.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY