Golden State Warriors wciąż muszą grać bez Stephena Curry’ego i wygląda na to, że ta przerwa jeszcze się wydłuży. Klub przekazał, że lider zespołu nie jest gotowy do powrotu, a jego stan zostanie ponownie oceniony dopiero za około 10 dni — co oznacza kolejne absencje w najbliższym terminarzu.
Curry pauzuje już od 10 spotkań, a Warriors w tym okresie osiągnęli bilans 4–6. Władze drużyny poinformowały, że rozgrywający na pewno nie zagra w co najmniej pięciu następnych meczach, m.in. przeciwko Los Angeles Clippers, Houston Rockets, Oklahoma City Thunder, Utah Jazz i Chicago Bulls.
Stephen Curry nadal poza grą: co wiadomo o urazie kolana
Problem Curry’ego dotyczy prawego kolana i został opisany jako dolegliwość rzepkowo-udowa, potocznie nazywana „kolanem biegacza”. To uraz, który potrafi być uciążliwy, bo wiąże się z bólem i obrzękiem w okolicach rzepki, a leczenie często wymaga cierpliwości i ostrożnego stopniowania obciążeń.
Według najnowszego komunikatu klubowego Curry co prawda robi postępy, ale wciąż nie wrócił do pełnej aktywności na parkiecie. Najwcześniejszym możliwym terminem powrotu ma być połowa marca, o ile kontrolne badania wypadną pomyślnie.
Terminarz Warriors bez lidera i sytuacja w tabeli Zachodu
Lista najbliższych meczów bez Curry’ego jest wyjątkowo wymagająca, bo obejmuje nie tylko bezpośrednich rywali w walce o miejsca premiowane grą w play-in, ale też zespoły z czołówki. To moment, w którym każdy mecz może przesądzać o tym, czy Warriors utrzymają się w ósemce, czy zaczną spadać w tłoku Konferencji Zachodniej.
Na dziś Golden State ma bilans 31–29 i zajmuje 8. miejsce, czyli jest w strefie play-in. Bez Curry’ego zespół musi szukać punktów bardziej „na systemie” — obroną, dzieleniem się piłką i wygrywaniem końcówek — bo brakuje mu zawodnika, który potrafi samodzielnie zmienić przebieg meczu w kilka posiadań.
Kolejne problemy kadrowe: Butler poza sezonem, Porziņģis niepewny
Sytuację Warriors komplikuje też fakt, że z gry wypadły inne ważne nazwiska. Jimmy Butler doznał zerwania ACL i klub zakomunikował, że nie wróci już w tym sezonie. Taki ubytek bardzo ogranicza możliwości w ataku i obronie na skrzydłach, zwłaszcza w meczach o wysoką stawkę.
Do tego dochodzi Kristaps Porziņģis, który ostatnio pauzował z powodu choroby i — odkąd dołączył do Warriors — zaliczył bardzo mało minut na parkiecie. To sprawia, że rotacja podkoszowa nadal jest płynna, a sztab musi na bieżąco łatać skład w zależności od dostępności zawodników.