Widzew Łódź wciąż nie będzie mógł skorzystać z jednego ze swoich najgłośniejszych nabytków. Osman Bukari, który od kilku tygodni przebywa poza Polską, nie znalazł się w kadrze na spotkanie z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. W klubie panuje jednak przekonanie, że problem wkrótce zostanie rozwiązany, a skrzydłowy wróci do zespołu jeszcze na decydujący fragment sezonu.
Nieobecność reprezentanta Ghany nie wynika z problemów sportowych ani decyzji sztabu dotyczącej formy zawodnika. Powodem są przeciągające się formalności związane z jego pobytem w Nigerii, gdzie musiał dopiąć kwestie dokumentów potrzebnych do legalnej pracy w Polsce po wygaśnięciu tymczasowej wizy. Cała sprawa ciągnie się już od trzech tygodni i w tym czasie Bukari pozostaje poza Łodzią.
Z tego powodu piłkarz opuścił już poprzedni mecz z Rakowem Częstochowa. W klubie liczono, że uda się zamknąć temat przed kolejnym ligowym występem, ale pojawiły się następne przeszkody, które opóźniły jego powrót. Ostatecznie wszystko wskazuje na to, że zawodnik dotrze do Polski dopiero w sobotę 11 kwietnia.
Osman Bukari nie zagra z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza
Podczas przedmeczowej konferencji prasowej do sprawy odniósł się trener Aleksandar Vuković. Szkoleniowiec zaznaczył, że w całej sytuacji nie należy obarczać winą zawodnika, bo problem wynika z jasno określonych przepisów i wymogów formalnych. Widzew od początku pozostaje z piłkarzem w stałym kontakcie i monitoruje jego sytuację.
Z przekazanych informacji wynika, że Bukari ma już za sobą najważniejszy etap związany z uzyskaniem dokumentów i jest w trakcie podróży do Polski. To dobra wiadomość dla łódzkiego klubu, choć jednocześnie oznacza, że skrzydłowy nie będzie jeszcze brany pod uwagę przy ustalaniu kadry na najbliższy mecz. Sztab liczy jednak, że w kolejnych spotkaniach zawodnik wróci już do pełnej dyspozycji i pomoże drużynie w końcówce rozgrywek.
Widzew Łódź czeka na powrót rekordowego transferu
Widzew nie zostawił sprawy bez kontroli także pod kątem przygotowania fizycznego zawodnika. Sztab na bieżąco śledził jego indywidualną pracę i otrzymywał materiały z treningów, które Bukari realizował podczas pobytu poza krajem. Dzięki temu w klubie panuje przekonanie, że po powrocie nie powinien mieć dużych zaległości i stosunkowo szybko będzie mógł wrócić do normalnego rytmu.
To istotne zwłaszcza dlatego, że chodzi o piłkarza, z którym w Łodzi wiążą duże nadzieje. Bukari trafił do Widzewa z Austin FC i od początku wzbudzał ogromne zainteresowanie. Nieoficjalnie mówi się, że klub wyłożył na niego 5,5 miliona euro, co czyniłoby ten ruch najdroższym transferem w historii Ekstraklasy. Jak dotąd 27-latek zdążył rozegrać pięć spotkań w nowych barwach, ale przez zamieszanie formalne nie miał jeszcze szansy w pełni wejść w rolę jednego z liderów zespołu.
Aleksandar Vuković liczy na niego w końcówce sezonu
Dla Widzewa powrót takiego zawodnika może mieć duże znaczenie. Im szybciej Bukari znów będzie dostępny, tym większa szansa, że wniesie do zespołu jakość, której od niego oczekiwano już w momencie transferu. Vuković nie ukrywa, że patrzy na tę sytuację z umiarkowanym optymizmem i wierzy, że piłkarz będzie do dyspozycji na pozostałe mecze sezonu.
Najbliższego spotkania to jednak nie dotyczy. W sobotę Widzew zmierzy się z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza, a pierwszy gwizdek zaplanowano na godzinę 14:45. Łodzianie będą musieli poradzić sobie bez swojego głośnego nabytku, ale w klubie mają nadzieję, że to już ostatni taki mecz i że temat przedłużającej się absencji wkrótce definitywnie się zakończy.