H. Skrzydlewska Orzeł Łódź już w pierwszym sparingu sezonu 2026 wysłał wyraźny sygnał do rywali. Zespół prowadzony przez Macieja Jądera pokonał Fogo Unię Leszno 47:43 i zrobił to w stylu, który może napawać kibiców sporym optymizmem. Łodzianie pokazali nie tylko ambicję, ale też regularność, a właśnie ona często bywa najcenniejsza na początku przygotowań do rozgrywek.
Dla gospodarzy było to szczególnie ważne spotkanie, bo po zimowych zmianach w składzie wielu obserwatorów zastanawiało się, jak odmieniona drużyna zaprezentuje się na torze. Pierwszy test wypadł obiecująco. Nowe nazwiska dały zespołowi świeżość, a cała ekipa od początku wyglądała na dobrze przygotowaną do walki z wymagającym przeciwnikiem.
Orzeł Łódź pokonał Unię Leszno w pierwszym sparingu
Leszczynianie przystępowali do tego meczu po intensywnym weekendzie. Dzień wcześniej rywalizowali u siebie z ekipą z Poznania i tam pokazali siłę, wygrywając bardzo wyraźnie. W Łodzi czekało ich jednak zupełnie inne wyzwanie. Choć goście przyjechali osłabieni brakiem Janusza Kołodzieja i Bena Cooka, początek spotkania i tak mógł zaskakiwać.
Już po pierwszej serii gospodarze prowadzili 16:8, a po stronie przyjezdnych brakowało wyraźnych liderów. Słabiej niż można było oczekiwać weszli w zawody Nazar Parnicki, Piotr Pawlicki i Grzegorz Zengota. Orzeł natomiast korzystał z każdej okazji, punktował szeroko całym składem i szybko zbudował przewagę, która później okazała się bardzo cenna.
Maciej Jąder może być zadowolony z nowych zawodników
W łódzkim zespole od początku było widać kilka mocnych punktów. Krzysztof Lewandowski już w pierwszej fazie zawodów należał do bohaterów gospodarzy, a swoje dorzucali także Oliver Berntzon i Villads Nagel. Ważny moment nadszedł w siódmym biegu, gdy para Marcin Nowak – Villads Nagel przywiozła podwójne zwycięstwo po defekcie Grzegorza Zengoty. To był jeden z sygnałów, że Orzeł nie zamierza wypuścić tego meczu z rąk.
Gospodarze może nie imponowali seryjnym wygrywaniem biegów w końcówce, ale ich największym atutem była stabilność. Kolejni zawodnicy unikali większych błędów, dokładali punkty i nie pozwalali gościom na odrobienie strat. Taki obraz drużyny musi cieszyć sztab szkoleniowy, bo na tym etapie sezonu równy poziom całego składu znaczy bardzo wiele.
Fogo Unia Leszno miała problem z regularnością
W ekipie z Leszna nie brakowało pojedynczych dobrych momentów, ale całość nie wyglądała jeszcze tak, jak mogliby oczekiwać kibice. Na pewno do analizy pozostaje występ Grzegorza Zengoty, który po trudniejszym początku w drugiej części zawodów prezentował się już lepiej. Swoje problemy miał również Piotr Pawlicki. Osiem punktów w pięciu startach nie wygląda źle na papierze, ale sam przebieg jego jazdy mógł pozostawiać niedosyt.
Do zawodników, którzy potrzebują jeszcze czasu, można zaliczyć także Kacpra Manię. Z drugiej strony lepsze wrażenie zostawili po sobie Keynan Rew oraz Nazar Parnicki. Ten drugi po słabym otwarciu później nie dawał się już pokonać i wyraźnie wszedł na właściwe obroty. To właśnie takie fragmenty sprawiły, że goście do końca pozostawali w kontakcie, choć nie zdołali odwrócić losów spotkania.
Końcówka pod kontrolą łodzian
Kluczowy dla losów sparingu był moment, w którym Orzeł utrzymał przewagę mimo lepszej jazdy części leszczyńskich zawodników. Po zwycięstwie Marcina Nowaka nad Piotrem Pawlickim w jedenastym biegu gospodarze prowadzili 37:29 i nadal mieli wszystko pod kontrolą. Później nie musieli już szukać efektownych rozstrzygnięć, bo wystarczyło konsekwentne punktowanie.
W końcowych wyścigach łodzianie robili dokładnie to, czego wymagała sytuacja. Berntzon, Szlauderbach i Nagel jechali pewnie, nie notowali wpadek i skutecznie wykorzystywali błędy rywali. Nawet poprawa po stronie Zengoty oraz kolejne mocne biegi Parnickiego nie wystarczyły, by odebrać gospodarzom zwycięstwo. Ostatecznie Orzeł zasłużenie zamknął mecz wynikiem 47:43.
Punktacja meczu Orzeł Łódź – Unia Leszno
H. Skrzydlewska Orzeł Łódź – 47 pkt.
- Marcin Nowak – 8
- Villads Nagel – 9+1
- Szymon Szlauderbach – 7+1
- Zach Cook – 5+1
- Oliver Berntzon – 7+2
- Kacper Halkiewicz – 4
- Krzysztof Lewandowski – 6+2
- Dan Thompson – 1
- Seweryn Orgacki – nie startował
Fogo Unia Leszno – 43 pkt.
- Piotr Pawlicki – 8
- Nazar Parnicki – 11+1
- Kacper Mania – 5+1
- Keynan Rew – 7
- Grzegorz Zengota – 10
- Filip Gano – 0
- Marcel Juskowiak – 2
- Kacper Zieliński – 0
Pierwszy sparing pokazał więc, że w Łodzi naprawdę może powstać zespół zdolny sprawiać problemy mocnym rywalom. Jeśli Orzeł utrzyma taką powtarzalność, a nowi zawodnicy jeszcze lepiej wkomponują się w drużynę, kibice mogą mieć powody, by z dużą ciekawością patrzeć na kolejne tygodnie przygotowań.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY